Wiek: 19 Dołączyła: 19 Sie 2008 Posty: 678 Skąd: poznań
Wysłany: Czw 13 Lis, 2008 17:57
Pierwszy dzień a6w wczoraj zaliczyłam w przerwie w nauce biologii.
Swoją drogą - drugi dzień pod rząd wychowawca mnie złapał na dzieleniu się z kolegami pracą domową z biologii.
A jutro dostanę dokładną rozpiskę z ocenami dla rodziców. To chyba koniec już.
Ale żyjmy dniem dzisiejszym, a nie jutrem, jutro będzie futro.
Tak więc rano wstałam i albo ja nie komunikowałam, albo moja mama. Bo stwierdziła, że "zgodnie z obietnicą nie ma zamiaru wstawać rano". To ja wszystko sama zrobiłam sobie, zdziwiona, ale wytłumaczyłam to sobie, że pewnie siostrze mówiła.
I zaraz przed moim wyjściem nagle zeszła zdziwiona temu co mówiła.
I tak nic nie zmienia faktu, że jej poranny 'odpał' zawalił mi całą moją harmonię porankową i nie dość, że jeden bus mi zwiał, to na następny miałam normalnie biegi sprinterskie.
I wleciałam spóźniona - po czym kolejne kilka minut szukałam klasy bo salę zmienili. Ale ze mnie ubaw mieli jak "kuknęłam" do sali w której byli i dopiero po chwili skapnęłam się, że to jest moja klasa.
A chemia była wolna bo 3/4 klasy poprawiało sprawdzian, z którego dostałam 4+. I miałam czas dla siebie.
I biologia też na spokojnie mi zeszła. W końcu jak to moje chłopaki z klasy mi wypominają: miałam iść na biol-chem, trafiłam na humana i przeniosłam się na mat-fiz-inf... Po mojej biologii i chemii to chyba jednak widać.
Po lekcjach miałam spotkanie z znajomymi z rejsu i poszliśmy na cappuccino do knajpki przy Starym Rynku. Bardzo przyjemnie spędziłam czas, nawet godzinne spóźnienie do domu nie zepsuło mi humorku, z resztą nawet mama się nie czepiała, tylko na mnie spojrzała i spytała czemu nie odbieram telefonu, bo dzwoniła 4 razy gdzie jestem.
Ogólnie śmieszny dzień. I w sobotę do szkoły.
Ok, rozpiska:
Śniadanie: granola z jogurtem naturalnym, herbata i kawa. :kawa1:
II śniadanie: cappuccino, deserek tropikalny Gerbera zjedzony o 16.30 na przystanku (wiecie, że mimo śniadania o 6 rano do 16.30 w ogóle głodna nie byłam? )
Obiad: odrobinka sałatki z kuskusem i kurczakiem oraz kurczak pieczony beztłuszczowo zawinięty w tortillę pszenną. I herbatka.
No, i kolacyja przede mną. Znając życie to bedzie Gerberek.
_________________ Bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...
Pomogła: 7 razy Wiek: 19 Dołączyła: 03 Sie 2008 Posty: 1565
Wysłany: Pią 14 Lis, 2008 13:14
Ruby, nteresujacy dzień ... gratuluje 4+ z chemii wywiadówką to ty się nie musisz martwić bo same piątki na kartce będą więc dla ciebie to taka nawet nagroda za trud związany z nauką
tomsa napisał/a:
A co do mamy- to juz duza dziewczynka jestes i chyba juz Cie do szkoly wyprawiac nie musi ?
No właśnie ja niestety sama musze wstawać bo mama juz rrano w pracy a tato ma na później i jak wychodze to sobie jeszcze śpi
A co do dietki to przerwa między śniadaniem a 2 śniadaniem to wg mnie za długa... może powinnaś zacząć nosić kanapki do szkoły
_________________
"Śniadanie jedz jak król, obiadem się podziel, a kolacje oddaj wrogowi" Tylko jakie to trudne...
Wiek: 20 Dołączyła: 13 Sie 2008 Posty: 291 Skąd: Lublin
Wysłany: Pią 14 Lis, 2008 13:48
Ruby napisał/a:
Pierwszy dzień a6w
ja kiedys probowalam ale wysiadlam jakos po 7-10 dniach;P
ja tez zawsze sama musze wstawac bo wszysyc maja zazwyczajk na pozniej , przez co kilka razy zaspalam, nie mialm mnie kto obudzic;P
dietka ok gdyby nie ta przerwa miedzy I a II śniadaniem.
Wiek: 19 Dołączyła: 19 Sie 2008 Posty: 678 Skąd: poznań
Wysłany: Pią 14 Lis, 2008 17:55
tomsa napisał/a:
A co do mamy- to juz duza dziewczynka jestes i chyba juz Cie do szkoly wyprawiac nie musi ?
Nie, tylko kto mi poranną kawę zrobi?
Oj, to chyba taki przypadek tylko. Nie jestem dobrą uczennicą. Po 3 miesiącach nauki mam łącznie 9 papci i 10 mi się kłania.
A co do przerwy to taki, hm, wręcz mały wypadek. A nawet jak biorę chleb do szkoły, to raczej go do domu przywożę, bo nie mam nigdy czasu ani ochoty tego zjeść w szkole. Dopiero po.
Jeju, dziś był dzień okrutnie... śmieszny. Ale jak na 25 facetów w klasie, tylko z 5-6 jest poważne to cóż.
Poza tym zgodnie z zasadą "o rodzynki trzeba dbać" dziś dostałam od kolegi Nestea brzoskwiniową. Tak na zły humorek. Bo okres dostałam, nienawidzę.
Z resztą dziś mi dwie takie Nestea zeszły, z czego sama łącznie niecałe pół litra wypiłam. I dziękuje chłopakom za to, że co chwilę mi podpijali, pewnie trochę cukru to ma.
Potem poszłam z koleżanką do kawiarni i się zagadałyśmy nieco przy latte.
Jutro do szkoły.
I potem Boat Show!
Poza tym to dziś oglądam z mamą orbitreki, bo może mi kupi.
I 3 dzień a6w!
Jak dobrze pójdzie to skończę tuż przed świętami.
P.S. I nad dywanem się mocno zastanawiają.
Rozpiska: śniadanie: granola z jogurtem naturalnym, kawa.
II śniadanie: nestea brzoskwiniowa, więcej kawy.
średnie latte karmelowe i rismini twarożkowe na pół z koleżanką
obiad: hm... Gerberek owocowy, niby chlebek z szynką z indyka, herbatka
Kolacja jeszcze. Ale to chwilę jednak odczekam, dopiero co wróciłam i obiad zjadłam.
_________________ Bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...
Wiek: 19 Dołączyła: 19 Sie 2008 Posty: 678 Skąd: poznań
Wysłany: Sob 15 Lis, 2008 21:41
Dziękować.
Właśnie o to chodzi, żebyś się przestraszyła.
Ha! I będzie mnie biła codziennie tak po prostu dla zabawy?
Jejku, dziś dzień był okropny. Wypiłam chyba z 5 kaw, ale i tak byłam śnięta jak karp na wigilię.
I żeby było śmiesznie - jak na siebie to spałam długo.
W szkole luzik - i dwie 4 złapałam. Z niemieckiego i historii, czyli dla mnie ważne, bo to dwa przedmioty z których mi średnio wychodziło póki co.
Z resztą jak zawsze na historii śmiech był niesamowity. Tym razem chłopacy się wykłócali z historyczką, że to niemożliwe że w średniowieczu w Polsce nie było ziemniaków, że ziemniaki były w Polsce zawsze i co to za Pyrlandia (pyra - ziemniak po poznańsku. ;P) bez pyrów, i że to absolutnie niemożliwe, bo ziemniaki z Polski pochodzą, zawsze tu były i będą.
Są niemożliwi, mówię wam.
Swoją drogą, z tymi ziemniakami to w wypadku całej klasy... Większa załamka, niż wtedy gdy pani od polskiego powiedziała nam że św. Mikołaj nie istnieje.
Bo my byliśmy dumnymi dziećmi ze stolicy Pyrlandii, a tu okazuje się, że w Pyrlandii kiedyś pyrów nie było i załamka.
Poza tym wiedziałyście, że frytki pochodzą z Holandii?
[dziś ziemniaczana historia ogólnie była.]
Po lekcjach na Boat Show.
I potem do domku, sprzątanko, i później na zakupy.
Hantelki i gumę do ćwiczeń kupiłam, zaraz lecę w końcu wypróbować i zrobić 4 dzień a6w, już czas najwyższy.
Rozpiska śniadanie: granola z jogurtem naturalnym, kawa
II śniadanie: Gerberek deserek owocowy
Coś a'la obiad: Rismini o smaku pizzy
Kolacja: 2 kromki wasy z szynką drobiową.
Ok, lecę ćwiczyć.
_________________ Bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum