Pomogła: 3 razy Wiek: 26 Dołączyła: 13 Mar 2007 Posty: 3329 Skąd: łódzkie
Wysłany: Pią 20 Cze, 2008 11:03 O węglowodanach prawie wszystko
Gufinka to jest temat dla nas i dla wszystkich zainteresowanych węglowodanami, a raczej ich ograniczaniem..
gufinka napisał/a:
Tobie też odpisałam że na niej anemia jest niemożliwa bo je się dużo nie liczy kalorii bo to bez sensu, chodzi o odpowiednie komponowanie posiłków. A tyle ile potrzeba glukozy to spokojnie z owoców, warzyw, makaronu, ryżu itd...
Musiałam może coś źle robić i widocznie za bardzo się głodziłam.. Ale mi się właśnie jeść nie chciało bo cukier po węglowodanach nie skakał. Po prostu jadłam tylko nabiał i warzywa, trochę mięsa.
Była bajka. A teraz mój organizm sam nie chce mniej jeść widocznie.. Nie mogę się ograniczyć tak jak wtedy.. mimo, że bardzo się staram.
_________________
Kolejny początek długiej drogi... ważne, by dojść do celu!!
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 20 Cze, 2008 15:35
nadzwyczajna napisał/a:
Nie mogę się ograniczyć tak jak wtedy.. mimo, że bardzo się staram.
czasami coś z hormonami jest nie tak, albo jakieś inne problemy to już trzeba do fachowca
Fajny temacik może tu poszalejemy???
Dieta niskowęglowodanowa – dieta zakładająca spożywanie węglowodanów w ilościach nie większych niż 100 gramów na dobę. Dieta niskowęglowodanowa jest bardzo tłusta, opierająca się głównie na wysokotłuszczowych częściach mięsa zwierzęcego, wysokoprocentowych śmietanach i małej ilości owoców i warzyw. Prawie całe środowisko medyczne uważa tę dietę za niebezpieczną dla zdrowia i życia stosującej ją osoby, choć zwolennicy diety starają się udowadniać, że jest inaczej.
Dieta nisko węglowodanowa nie jest nowością. W 1862 roku William Banting zastosował taka dietę za namową znajomego lekarza. Efekt był na tyle rewelacyjny (zmniejszenie wagi o około 30 kg w krótkim czasie), że skłonił go do wydania książki opisującej zasady diety: William Banting "LETTER ON CORPULENCE", 1869 rok. Dieta ta była również stosowana z konieczności przed wynalezieniem i powszechnym zastosowaniem insuliny do leczenia chorych na cukrzycę.
Autorzy diet niskowęglowodanowych (poszczególne plany dietetyczne opisane nieco niżej) reprezentują radykalnie inne podejście do tematyki zdrowego odżywiania oraz redukcji tkanki tłuszczowej od zwolenników diet tradycyjnych.
Według zwolenników niskowęglowodanowych diet, ograniczając spożycie węglowodanów, człowiek jest w stanie znacznie lepiej kontrolować poziom insuliny (której w związku z mniejszą podażą węglowodanów wydziela się mniej z komórek beta trzustki) oraz cukru we krwi, co w sposób naturalny ma zmniejsza znacząco nadmierny apetyt oraz działa pozytywnie na szereg procesów metabolicznych. Zredukowanie ilości węglowodanów w pożywieniu ma likwidować tzw. "huśtawkę cukrową" oraz objawy hipoglikemiczne.
Zdecydowana większość autorów diet niskowęglowodanowych poleca je osobom chorym na cukrzycę, twierdząc, że możliwe jest całkowite wyleczenie cukrzycy typu drugiego oraz złagodzenie objawów cukrzycy typu pierwszego. Uważają oni także, że na dietach niskowęglowodanowych bardzo łatwo jest zredukować zbędną tkankę tłuszczową, gdyż przez unormowanie poziomu cukru we krwi stosujący ją człowiek ma nie odczuwać nadmiernego głodu, charakterystycznego dla diet ograniczających spożycie kalorii.
Diety niskowęglowodanowe w zdecydowanej większości nie zakładają lub wręcz nie zalecają liczenia kalorii. Autorzy stwierdzają co prawda, że na dietach niskowęglowodanowych faktycznie występuje deficyt kaloryczny, dlatego potrafią być bardzo skuteczne w odchudzaniu, lecz ów deficyt występuje niejako "naturalnie" a kaloriami nie należy się przejmować.
Spożywane na diecie niskowęglowodanowej produkty nie podlegają w zasadzie ograniczeniom jakościowym, choć autorzy generalnie nie zalecają żywności rafinowanej, przetworzonej, oczyszczonej oraz sztucznej. Na "czarnej liście" znajdują się co najwyżej produkty, których nie można zaliczyć do "dietetycznych" w żaden sposób. Podstawowym kryterium doboru składników jest kryterium ilościowe, czyli najważniejsze: ograniczenie spożywanych węglowodanów do (w zależności od planu) 20 do 100 gramów na dobę. Autorzy kładą także nacisk na zapewnienie wystarczającego "dowozu" białka odpowiedniej jakości (zaleca się najczęściej od 1 g do 2,5 g białka na każdy kilogram masy ciała) oraz właściwy dobór tłuszczów, przy czym ograniczenia co do spożywania tłuszczów zwierzęcych nie są tak wyraźnie zarysowane, jak według dietetyki tradycyjnej. W zdecydowanej większości diet niskowęglowodanowych, spożycie tłuszczów nie jest ograniczone ilościowo, mówiąc potocznie "najadamy się nimi do syta". Wszyscy spośród autorów zalecają wysokie spożycie warzyw, niskoglikemicznych owoców oraz dopuszczają produkty pełnoziarniste. Uważają, iż powyższe składniki powinny być preferowane podczas dostarczania dziennych porcji węglowodanów.
Produkty szczególnie polecane w dietach niskowęglowodanowych: wszystkie rodzaje mięs, ryb, sery żółte, sery pleśniowe, sery twarogowe, masło, jaja, oliwa z oliwek, orzechy, migdały, warzywa, niskowęglowodanowe owoce, produkty pełnoziarniste, gorzka czekolada.
Produkty niezalecane: wszelkie produkty mączne, oczyszczone: makarony, ciasta, chleby; wszelkie słodycze, dżemy, wysokowęglowodanowe owoce, słodzone napoje, ziemniaki, biały ryż, cukier.
Diety niskowęglowodanowe na ogół preferują zwierzęce źródła białka, nie brak jednak opracowań, według których stosowanie wegetariańskiej wersji diety jest całkiem możliwe a i może być bardzo korzystne dla zdrowia. Autorzy diet niskowęglowodanowych polecają na ogół napoje niesłodzone, głównie wodę mineralną lub źródlaną. W zależności od wersji planu, dozwolone są także napoje kofeinowe takie jak kawa czy herbata.
Pomogła: 3 razy Wiek: 26 Dołączyła: 13 Mar 2007 Posty: 3329 Skąd: łódzkie
Wysłany: Pią 20 Cze, 2008 16:44
gufinka napisał/a:
czasami coś z hormonami jest nie tak, albo jakieś inne problemy to już trzeba do fachowca
Ano właśnie.. Mam PCOS i biorę Bromergon..
gufinka napisał/a:
Dieta niskowęglowodanowa jest bardzo tłusta
No co ty Ja mówie o zupełnie innej diecie. Wykluczającej tłuszcz, mąkę, cukier, ziemniaki, makaron, chleb i ryż.
Je się nabiał i warzywa, mięsko chude i owoce.
Ja odchudzałam się dietą niskowęglowodanową na PCOS. Zupełnie coś innego
_________________
Kolejny początek długiej drogi... ważne, by dojść do celu!!
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 20 Cze, 2008 16:55
Dieta niskowęglowodanowa to szerokie pojęcie, zawiera w sobie np Atkinsa, czyli samo mięcho i tłuszcz. Ja stosuję taką dla mnie optymalną i na pewno nie tłustą. Z tłuszczy używam tylko oliwę z oliwek, czasem inną (sałatka w knajpie, coś u rodziców). Ale co Ty stosowałaś to jakaś strasznie skrajna dieta!!! Nie dziwię się że źle się czułaś. Tłuszcze są niezbędne w procesie trawienia, spalania ogólnie metabolizmu! Tak jak witaminy. Ja uwielbiam makrelę i całą potrafię zjeść. Tylko się lepiej tłuszcz wtedy spala. Nie chcę żeby mi wszystkie włosy wypadły np. więc jedyne co ograniczam to węglowodany o wysokim indeksie łączone z tłuszczem tylko. I basta
Metody naturalne, czyli jak sobie pomóc
Poniższe metody można znaleźć na amerykańskich stronach internetowych poświęconych PCOS. Niektóre wypróbowały Nasze forumowiczki na sobie (z dobrym rezultatem):
• dieta niskowęglowodanowa – istnieje teoria, że wiele z zaburzeń spotykanych w PCOS jest związane z insulinoopornością. Stąd zalecenie diety o niskiej zawartości węglowodanów – nie jest wtedy stymulowane wydzielanie dużych ilości insuliny, a z drugiej strony zwiększa się wrażliwość na nią tkanek. Zalecane są różne diety – od takich, gdzie węglowodany są w miarę możliwości prawie całkowicie wyeliminowane, do diety pozwalającej przyjmować pokarmy zawierające węglowodany, tyle że o niskim indeksie glikemicznym (czyli powodujące niewielki – w porównaniu z czystą glukozą – wzrost stężenia glukozy we krwi). We wszystkich pokarmami „nieodpowiednimi” są: słodycze, słodzone napoje, pokarmy z białej mąki, ziemniaki, buraki. Ograniczone powinno być też spożycie ryżu czy makaronów. Radykalna – wykluczająca wszelkie węglowodany – dieta nie powinna być stosowana w ciąży. Natomiast dieta zbliżona do cukrzycowej jest jak najbardziej wskazana. Dieta ograniczająca węglowodany może zmniejszyć objawy PCOS również u osób szczupłych. Jeśli nie jest pożądane zmniejszenie masy ciała, należy utrzymać dotychczasową podaż kalorii, eliminując produkty o wysokim indeksie glikemicznym
To pewnie doskonale znasz ale tu nic nie ma o ograniczeniu tłuszczu (chodzi mi zawsze o tłuszcze roślinne nienasycone)
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 20 Cze, 2008 17:07
tośmy się dogadały, cieszę się. Bo to co stosowałaś to mi wygląda na zwykłą niskokaloryczną a tam może brakować różnych składników. Ja też długo nie wiedziałam o tylu rzeczach cieszę się że teraz mogę nadrobić niewiedzę! Gdzieś pisałam o tym co różne rzeczy nam "robią", np że oliwa z oliwek pomaga pozbyć się tłuszczu z bioder i gromadzenia go potem tak samo makrela. Jak przeczytałam o Atkinsie to przekonałam się jak ważne są tłuszcze ale te dobre. Zawsze myślałam że węglowodany lepsze bo tłuszcz trudno spalić ale coraz więcej o tym się pisze na szczęście i może wiele młodych dziewczyn nie będzie tracić zdrowia ograniczając kalorie do np 500 dziennie a potem jojo jak malowane i żeby tylko! Ważne żeby każdy był przekonany do swojego sposobu odżywiania i żeby mu służył.
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 23 Cze, 2008 11:57
To się może powtarzać ale zawsze coś nowego można analeźć a ten artykuł jest bardzo przystępnie napisany i fajnie się go czyta.
Kiedy jakaś czynność sprawia Ci mniejszą lub większą przyjemność to zaczynasz ją
i nieświadomie powtarzać ilekroć tylko masz ku temu okazje. Na tym właśnie polega mechanizm nałogu. Jednak dzięki silnej woli oraz pewnym "dietetycznym trikom" możesz sobie z nim bez większych problemów poradzić.
Po spożyciu posiłków zawierających produkty o tak zwanym wysokim indeksie glikemicznym - (zwłaszcza słodycze, choć nie tylko) - poziom cukru we krwi bardzo szybko rośnie. Jest to naturalna konsekwencja szybkiego trawienia i wchłaniania tych produktów.
Organizm nie toleruje tak wysokiego poziomu glukozy i odpowiada wydzielaniem dużej, a nawet nadmiernej ilości insuliny. Hormon ten powoduje, że komórki ciała bardzo szybko wchłaniają cukier, obniżając tym samym jego poziom we krwi. Ponieważ jednak odpowiedź insulinowa jest przy produktach o bardzo wysokim indeksie glikemicznym wyjątkowo intensywna, to po pewnym czasie, cukru jest we krwi wręcz za mało. Odczuwasz jego brak w postaci głodu, a ten każe Ci sięgać po kolejne łakocie i koło się zamyka.
Wynika z tego prosta rada - by uwolnić się ze słodkiego nałogu nie możesz pozwolić, by poziom cukru w Twoim organizmie zbytnio spadł. Powinnaś uprzedzić głód słodyczy. Staraj się też jeść głównie produkty o niskim indeksie, czyli takie, które nie będą powodowały tak dużych skoków poziomu cukru we krwi: ryż ciemny lub basmati, kasze, chleb razowy, płatki owsiane. Powolny jego przyrost i długotrwałe utrzymywanie się na optymalnym poziomie spowoduje, że nie będziesz - nakręcana sztucznym głodem - sięgać do szuflady z pralinkami...
Na początku walki z nałogiem bądź dla siebie w miarę wyrozumiała. Stawiaj sobie realne ograniczenia, takie, których możesz dotrzymać. Obiecaj sobie na przykład w pierwszej kolejności, że zamiast przegryzać słodycze zjesz świeży lub suszony owoc, garść orzechów albo mały jogurt. Są to znacznie zdrowsze produkty, a nie tylko "puste kalorie". Staraj się robić to o w miarę regularnych porach i traktuj takie przekąski jako "słodką nagrodę" dla siebie z wytrwałość. Z czasem taki nawyk przerodzi się w zdrową zasadę dietetyczną spożywania drugich śniadań czy podwieczorków.
Traktowanie możliwości spożycia smacznej, ale zdrowej przekąski jako nagrody jest też trikiem oszukującym inny mechanizm. Słodkości powodują wydzielanie hormonów szczęścia: serotoniny i endorfin. To związki, które w sposób wręcz narkotyczny poprawiają nam nastrój. Dlatego tak wiele osób jada słodycze aby wprawić się w dobry humor. Jeśli odmówisz sobie tej przyjemności, to będziesz smutniejsza, bardziej przygnębiona. Nie wytrzymując z narzuconymi sobie samej zakazami popadniesz w dawny nałóg ze zdwojoną siłą. Przekonaj więc samą siebie, że ten pyszny jogurt czy smaczne orzeszki, na które wyczekałaś do tej podwieczorkowej pory są właśnie tą nagrodą dla Ciebie, tą chwilą przyjemności, która Ci pozostała.
Dobrze będzie jeśli oznajmisz też wszystkim znajomym i rodzinie, że rzucasz swój nałóg i poprosisz ich aby na przyjęciach i spotkaniach towarzyskich nie kusili Cię ciastkami. Takie publiczne zobowiązanie zwiększy Twoją motywację do walki z chęcią sprawienia sobie przyjemności słodkim smakiem.
Wielu z nas zdarzało się już nie raz powiedzieć sobie "stop słodkościom od poniedziałku!" albo "od jutra rzucam łakocie". Rzadko której udało się jednak dotrzymać danego słowa. Jest to dość pocieszające, że tak wiele z nas ma problemy z silną wolą. Mimo to musisz z tym walczyć. Jest przecież o co! Wkrótce Twoje ciało przyzwyczai się do braku łakoci i nie będzie mu to przeszkadzało. Po prostu odzwyczaisz się od słodkiego smaku, a w zamian zyskasz zgrabną sylwetkę i lepsze zdrowie. Chyba więc warto...
Poznaj 10 specjalistów od spalania tłuszczu!
Słyną nie tylko z dobrego smaku, ale też ze skuteczności: oszukują głód, przyspieszają metabolizm, budują mięśnie. Są koniecznym składnikiem każdej zdrowej diety. Pamiętaj o nich na co dzień, a na pewno schudniesz.
1. Migdały i orzechy
Główne atuty: odbudowują masę mięśniową, świetnie zaspokajają głód.
Tajna broń: białko, tłuszcze jednonienasycone, witamina E, błonnik, magnez, kwas foliowy (w fistaszkach), fosfor.
Korzyści: przeciwdziałają otyłości, chorobom serca, zanikowi mięśni, a także nowotworom, nadciśnieniu, zmarszczkom.
Dobre towarzystwo: awokado, pestki dyni i słonecznika.
Unikaj: solonych i prażonych orzeszków (zawierają sód, który powoduje wzrost ciśnienia krwi).
Migdały mają najwięcej wartości spośród wszystkich rodzajów orzechów (choć botanicznie zaliczane są do pestkowców). Garść migdałów pokrywa połowę dziennego zapotrzebowania organizmu na witaminę E; prawie 20 proc. dziennej normy magnezu (niezbędny do budowy mięśni) i 8 proc. wapnia. Osoby, które uwzględniają je w codziennej diecie, są długo syte i mają mniejszy apetyt. 60 g migdałów (czyli ok. 24 sztuki) zaspokoi głód na parę godzin, zwłaszcza gdy popijesz je szklanką wody: zawarty w orzechach błonnik pęcznieje). Posiekane możesz dodać do masła orzechowego, omletu, płatków śniadaniowych, jogurtu, lodów; opieczone (w temp. 200°C) są świetną alternatywą dla popkornu. Po wyjęciu posyp je, np. tymiankiem, cynamonem, ale nie solą. Nie obieraj orzechów ze skórek, bo są one bogate w substancje odżywcze.
2. Fasola i inne rośliny strączkowe
Główne atuty: pomagają w budowie mięśni i spalaniu tłuszczu, regulują trawienie.
Fasola bardzo dobrze zaspokaja głód. Jest niskokaloryczna, zawiera dużą ilość protein, błonnika i żelaza – składników niezbędnych do budowy mięśni oraz wspomagających spalanie tłuszczu. Oto dobra zasada: spróbuj kilka razy w tygodniu zastąpić mięsny posiłek daniem z roślin strączkowych. Najwartościowsze są kolejno: soja, cieciorka (groch włoski), fasola: czarna, biała, czerwona.
3. Szpinak i inne jarzyny zielone
Główne atuty: neutralizują wolne rodniki (przyspieszające proces starzenia).
Tajna broń: witaminy, w tym A, C i K, kwas foliowy, beta-karoten, minerały (wapń i magnez), błonnik.
Dobre towarzystwo: brokuły i brukselka, szparagi, papryka, fasolka szparagowa.
Unikaj: jarzyn smażonych lub duszonych z żółtym serem.
Szpinak (jedna porcja) zaspokaja prawie całe dzienne zapotrzebowanie na witaminę A i połowę potrzebnej ilości witaminy C. Zawiera również sporą dawkę kwasu foliowego (zapobiega chorobom serca, zawałom i rakowi okrężnicy). Smakuje zarówno na kanapce (jak liść sałaty) lub podsmażony ze świeżym czosnkiem i oliwą.
Brokuły to cenne źródło błonnika, witamin i minerałów. Bardzo bogate w witaminę C oraz wapń są żelazną pozycją diet przeciwnowotworowych (stymulują produkcję enzymów pomagających w neutralizacji czynników rakotwórczych). Różyczki brokułów to wspaniałe źródło antyutleniaczy. Zawierają trzy razy tyle beta-karotenu ile łodygi. Jeśli nie lubisz brokułów, „zamaskuj” ich smak: zetrzyj na drobnej tarce i dodaj do dipu, albo usmaż w małej ilości tłuszczu i polej sosem.
4. Nabiał o niskiej zawartości tłuszczu (mleko, twaróg).
Główne atuty: wzmacnia kości, pomaga schudnąć.
Tajna broń: wapń, witaminy A i B12, ryboflawiny (kwas rybonukleinowy), fosfor, potas.
Nabiał jest nieoceniony przy budowie kości, pomaga też w odchudzaniu. Udowodniono, że ludzie, którzy się odchudzają i codziennie spożywają około 1300 mg wapnia (trzy kubki odtłuszczonego mleka), stracą na wadze prawie dwukrotnie więcej, niż osoby, których dieta jest uboga w ten pierwiastek. Naukowcy przypuszczają, że wapń służy zachowaniu dobrej sylwetki, ponieważ przyspiesza rozkład związków tłuszczu w organizmie. Z tego właśnie powodu ważną częścią każdej diety powinny być niskotłuszczowe jogurty, sery. Spośród produktów nabiałowych na pierwszym miejscu stawiaj płyny mleczne: wypełniają żołądek, więc mózg otrzymuje sygnał, że już jesteś syta. Jeśli masz ochotę na coś słodkiego, wsyp do mleka rozpuszczalne kakao.
5. Jajka.
Główne atuty: odbudowują mięśnie i spalają tłuszcz.
Tajna broń: białko, witamina B12, witamina A.
Korzyści: zapobiegają otyłości.
Dobre towarzystwo: nie ma.
Unikaj: jajecznicy na boczku.
Jajka trzeba jeść! Przez wiele lat niesłusznie obarczano je przede wszystkim odpowiedzialnością za wzrost poziomu cholesterolu w organizmie (jeśli jednak ktoś ma już podwyższony cholersterol, powinien jajek unikać). Są one prawdziwą bombą proteinową: mają najwięcej białka spośród wszystkich produktów żywnościowych, a białko to jest bardziej wartościowe od występującego w mleku czy w wołowinie.
Chleb z pełnego ziarna poznajemy nie tylko po ciemnym kolorze: prawdziwe pieczywo razowe jest ciężkie, raczej twarde. O tym, że mąka pochodzi z pełnego przemiału, powinna informować etykieta.
7. Owsianka błyskawiczna bez cukru.
Główne atuty: dodaje energii, działa jak afrodyzjak, obniża poziom cholesterolu, pomaga utrzymać stały poziom cukru we krwi.
Dobre towarzystwo: płatki śniadaniowe o dużej zawartości błonnika.
Unikaj: płatków śniadaniowych z dodatkiem cukru.
Owsianka uważana jest za posiłek doskonały i prosty w przygotowaniu. Zawiera łatwo rozpuszczalny błonnik, który wchłania płyny i wypełnia żołądek na dłużej niż błonnik nierozpuszczalny (obecny np. w warzywach). Możesz ją zjeść na śniadanie (orzeźwia), kilka godzin przed rozpoczęciem ćwiczeń (daje energię) lub na kolację (na długo zaspokaja głód).
8. Masło orzechowe (naturalne, bez cukru).
Główne atuty: pomaga odbudować mięśnie.
Tajna broń: białka, tłuszcze jednonienasycone, witamina E, niacyna, magnez.
Masło orzechowe w połączeniu np. z pieczywem chrupkim, ciasteczkami ryżowymi, omletem to niezła porcja tłuszczów nienasyconych. Takie przekąski, oprócz wartości odżywczych, mają jeszcze jedną wielką zaletę: zmniejszają apetyt, powodują, że długo czujesz się syta i nie masz ochoty sięgać po dania wysokokaloryczne.
9. Oliwa z oliwek.
Główne atuty: obniża poziom złego cholesterolu, wzmacnia system immunologiczny organizmu.
Oliwa zawiera dobre tłuszcze nienasycone, więc doskonale radzi sobie z poskromieniem apetytu. Pomaga też szybciej spalić zapasy tłuszczu i pozwala utrzymać pod kontrolą poziom cholesterolu.
10. Indyk i inne chude mięsa (wołowina, drób) oraz ryby.
Główne atuty: budują mięśnie, wzmacniają system immunologiczny organizmu.
Tajna broń: proteiny, żelazo, cynk, kreatyna (w wołowinie), kwasy tłuszczowe omega-3 (w rybach), witaminy B6 (w mięsie kurczaka i rybach) i B12, fosfor, potas.
Korzyści: przeciwdziałają otyłości i wielu chorobom.
Dobre towarzystwo: skorupiaki, np. małże.
Unikaj: kiełbasy, bekonu, suszonego mięsa, szynki, schabu z kością, żeberek.
Produkty wysokobiałkowe to podstawa każdego dobrego planu żywienia. Są one odpowiedzialne za rozwój i właściwe funkcjonowanie organizmu, a także za budowę mięśni. Pamiętaj o ważnej zasadzie: im więcej masz mięśni, tym szybsza jest przemiana materii i tym szybciej możesz schudnąć. Organizm człowieka spala więcej kalorii podczas trawienia białka, niż wtedy, kiedy trawi węglowodany lub tłuszcz. Osobom, które zastępują białkiem węglowodany (ok. 20 proc. dziennie), udaje się przyspieszyć metabolizm o 5 proc. w ciągu doby. Zadbaj o to, by w każdym posiłku nie zabrakło białka.
Pierś indyka to jeden z najchudszych rodzajów mięsa. Porcja pokrywa prawie 1/3 dziennego zapotrzebowania organizmu na niacynę i witaminę B6.
Wołowina chuda zawiera największe ilości kreatyny, substancji odpowiedzialnej za zwiększenie masy mięśniowej, daje siłę i energię (najchudsze są udziec wołowy, górka cielęca).Ryby, szczególnie tuńczyk i łosoś, zawierają dużo kwasów tłuszczowych omega-3 odpowiedzialnych za obniżenie poziomu leptyny (hormon ten ma bezpośredni związek z przemianą materii: im wyższe jest jego stężenie we krwi, tym większa gotowość organizmu do gromadzenia zapasów tłuszczu).
Innym źródłem kwasów omega-3 oraz błonnika jest zmielone siemię lniane (jedna łyżeczka od herbaty ma 60 kalorii). Jego lekko orzechowy smak świetnie komponuje się, np. z mięsem, fasolą, zupą, sosem.
Ryby, szczególnie tuńczyk i łosoś, zawierają dużo kwasów tłuszczowych omega-3 odpowiedzialnych za obniżenie poziomu leptyny (hormon ten ma bezpośredni związek z przemianą materii: im wyższe jest jego stężenie we krwi, tym większa gotowość organizmu do gromadzenia zapasów tłuszczu). (potwierdza się że w przypadku ryb im więcej kalorii tym lepiej dla spalania tłuszczu) Innym źródłem kwasów omega-3 oraz błonnika jest zmielone siemię lniane (jedna łyżeczka od herbaty ma 60 kalorii). Jego lekko orzechowy smak świetnie komponuje się, np. z mięsem, fasolą, zupą, sosem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum