czeka nas rocznica slubu i już się zastanawiam co zrobić, żeby znowu bomby nie jeść. Czy po prostu przed imprezą wypić wiadro wody, zeby mi się ni cnie zmeiściło??
chyba to drugie to juz na nic miejsca nie bedzie
Z ciastami musisz uwazac to prawdziwe bomby kaloryczne
Nie moglas spac ze tak jeszcze w noocy posta pisalas,4:29 to jeszcze noc przeciez
to ranny ptaszek z ciebie
wpisuj rozpiski to zobaczymy co jesz i moze ci cos doradzimy..........
jak tam weekendowo-jakies plany na sobote lub niedziele???
Rozpiseczek nie ma i tak naprawdę nie wiemy co jadasz
no to podam z dziś:
- rano 2 cienkie kromki grahama z masełkiem i chudą wędlinką
- za jakies 2 godziny flipsa (skorzystałam z okazji jak moja córka jadła )
- kawa z mleczkiem 0,5%
- od 13:30 do 15:30 spacer z córką
- ok. 16 obiad - ziemniaki, duszona kapusta z sosem pomidorowym i krokiety
- kolacja - 1 kromka grahama z masełkiem i chudym twarogiem, do popicia herbata
Czasami wypijam herbatę z dodatkiem cukru, ale tylko wtedy jak wrzucam do niej cytrynę. Czasami jak mam wściekły atak głodu to obieram marchewkę i ja chrupię, Kolację zjadam najpóźniej o 18:30
Agnieszka71 napisał/a:
ranny ptaszek z ciebie
przypomniały mi się czasy ciaży jak też budziłam się w srodku nocy świeża i rześka jak skowronek mogłam góry przenosić
Dziewczyny, tak się bałam stanąć na wagę po szaleństwie urodzinowym u męża i dzis się odważyłam. Mimo to schudłam. Ważę 92 kg
A weekendzik w miarę OK, tylko trafiłam w sklepie na promocję. Babka zobaczyła, ze idę z dzieckiem to dała 1 zozola (cukierka). A przecież nie dam 6 - cio miesięcznemu dziecku cukierka. Sama zjadłam
Zapisałam się na 18 grudnia do dietetyka, zobaczymy co mi powie, jak narazie muszę pisać wszystko co zjadam. Dziś nie było to zbyt mądre, bo rano o 7 zjadłam 1 kromkę grahama z masełkiem i chudym twarogiem (light), a następny posiłek dopiero około 15. Ale dziś jest wyjątkowy dzień, bo z córką jechaliśmy do Trójmiasta do Akademi Medycznej na konsultację i to było ważniejsze niż moje jedzenie. Na szczęście na obiad zjadłam 1 talerz rosołku (sama zrobiłam) z makaronem. Do rosołku dodaję zawsze marchewkę i ja zjadam w hurtowych ilościach.
A tak się chwalę, ze sama zrobiłam rosołek, bo ja gotowac nie potrafię i rosół to dla mnie wyczyn
A przecież nie dam 6 - cio miesięcznemu dziecku cukierka. Sama zjadłam
kobieta z wyobraznia
Kaszubka napisał/a:
Mimo to schudłam. Ważę 92 kg
no to super
Kaszubka napisał/a:
A tak się chwalę, ze sama zrobiłam rosołek, bo ja gotowac nie potrafię i rosół to dla mnie wyczyn
nie przesadzaj,na pewno umiesz gotowac...........
A co z corcia????Wszystko w porzadku???
Witam kolezanke,ja mieszkalam w Gdansku i co roku w wakacje u mamy jestem..........zreszta moj maz jest Kaszubem..........
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 20 Wrz 2008 Posty: 5166
Wysłany: Wto 09 Gru, 2008 10:19
Kaszubka, nic sie nie martw ja nauczyłam sie gotować jak miałam 37 lat , wisiałam wtedy na telefonie i konwersowałam z siostrami np. co to znaczy zabielić zupę Tak mi sie w życiu ułożyło że w domu gotowała mama a póżniej dostałam chłopa co gotował jak jego mamusia więc mu moje nie smakowało a ja tam do garów sie nie pchałam (przyznaje że dobrze gotował) a ja zajmowałam sie tylko i wyłącznie pracą a gotować nauczyłam się dla dziecka i dla siebie coby było dietetycznie bo niestety chłopisko gotowało bardzo tłusto.Wogóle to mam szczęście do "Marysiek"co jest chyba objawem niespotykanym
Kaszubka nic się nie martw, Ty się nauczyłaś gotować rosół a ja niedawno robiłam pierwszy raz kopytka. Wyszły trochę twarde ale co tam, grunt, że rodzinka się najadła. Gotować nie powiem umiem całkiem sporo potraw, ale to tylko dlatego, że moich rodziców nie było wiecznie w domu i siłą rzeczy musiałam się nauczyć coby choć jeden ciepły posiłek w ciągu dnia zjeść.
tak, wodę na kawę u mnie w domu gotował tata, a teraz zajmuje się tym mój mąż. Jak gotowałam rosół to też miałam kopnsultację telefoniczną z mamą :))
Agnieszka71 napisał/a:
moj maz jest Kaszubem
a też ma czarne podniebienie?? hahaha ja jeszcze za czasów panieńskich czytałam, ze kaszubi mają czarne podniebienie, ale u nas w rodzinie wszyscy łągodni :))
ina44 napisał/a:
nauczyłam się dla dziecka i dla siebie coby było dietetycznie
no właśnie jakiś czas temu chciałam dziecku coś ugotować, zeby słoiczków nie kupować i co - przypoaliłam bulwy
Anusiak napisał/a:
ja niedawno robiłam pierwszy raz kopytka.
toć to dla mnei wyczyn kulinarny, ja nie wiem nawet co się tam dodaje ;)
Ale żeby nie było tak źle - umiem zrobić nalesniki ... z dżemem
Ksenia napisał/a:
ak mam chandre to inno mnie w kuchni widac bo pichce i dlatego sa te efekty widoczne
no to ja wolę nie uczyc się wszystkiego. ALe planuję zrobić schab w piwie gotowany, Jakiś czas temu zrobiłam i udało się :))
Ksenia napisał/a:
gotowanie nie jest trudne tylko czasochlone
no i o tą czasochłonnmośc chodzi ... ale narazie daje radę
to jak moja teściowa można jej gadać, a ona swoje. Jak jej mówię, że lekarze coś tm zalecają mojemu dziecku (ma drobne komplikacje zdrowotne) to zawsze mam odpowiedź, że przecież oni się nei znają, bo to niemożliwe, zeby na USG coś było widać
Anusiak napisał/a:
moja koleżanka z czasów licealnych to nawet wodę na kawę potrafiła przypalić
ja przypaliłam wodę raz w życiu w czasach podstawówki ale od tamtej pory nauczyłam się lepiej gotować
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum