Hej! Witam Was wszystkie bardzo serdecznie. Tak sobie czytałam troszke i sie zastanawiałam i widze że to forum niektórym bardzo pomaga się z motywować. Bo mi akurat tej motywacji brakuje... a raczej wytrwałości...
Miesiąc temu wazyłam 54 kg, a teraz...same widzicie... Mogłabym nie jeść nic, oprócz słodyczy...Także prosze Was dziewczyny o wparcie Bo ja sama nie dam chyba rady...
Co robić jak przyjdzie ochota na czekolade czy ciasteczko? Czym to zastapić?
Najgorzej jest wieczorem, w ciągu dnia nie odczuwam potrzeby jedzenia czegokolwiek słodkiego, a po 18 to jest juz masakra... Faktycznie, owoce pomagaja, ale na krótko...
Zobaczymy jak minie dzisiejszy dzień :-D Jest ciasto...piernik...
Pomogła: 13 razy Wiek: 33 Dołączyła: 15 Mar 2007 Posty: 15364 Skąd: rodem z piekła;)
Wysłany: Sob 26 Sty, 2008 23:28
wafelek, witaj na forum Moim zdaniem ty jesteś bardsziej psychicznie uzależniona od słodyczy niż fizycznie
Mysisz się odkodować i wklepać sobie do głowy,że nie potrzebujesz słodyczy Mocno ściskam za Ciebie i wierzę,że dasz rade
Pomogła: 24 razy Wiek: 41 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 11828
Wysłany: Nie 27 Sty, 2008 09:29
witaj wafelek ,faktycznie wiele odchudzających się osób ma wielki problem ze słodyczami, można ratować się owocami,chrupać surową marchewkę ,niektóre z nas łykają suplementy,aby trochę powstrzymać ten ciąg za słodkim
w ostateczności-są teraz w sprzedaży słodycze w wersji light,batoniki i lizaki,ja czasem sięgam po łyżeczkę nisko słodzonego dżemu,jak nie mogę się opanować,a to chyba wszystko przez te endorfiny...
i dobrze nasza Ponto napisała-że słodycze to narkotyki,tylko nikt o tym nie mówi
Dzięki, na razie daję rade, tzn od przedwczoraj:) Postawiłam cały dom na głowie - nikt nie kupuje słodyczy:) Unikam sklepów spożywczych, no i chodzę na spacery z pieskiem. Marchewki mówicie... a jak dużo można? Można je jeść cały czas bezkarnie? A jabłka? Nigdy się nie odchudzałam i nie mam pojęcia o tych "mało szkodliwych" produktach :) Trzymajcie kciuki, bedę pisała systematycznie jak mi idzie. Dzieki raz jeszcze. A bede się ważyć co tydzień, gdzieś czytałam że wtedy można zauważyć efekty i to jeszcze bardziej mobilizuje.
Dobra, dzisiaj kupiłam kg marchewek wiec też bede wcinać:) Po tych 3 dniach bez słodyczy czuje sie lekka ale waga na razie stoi w miejscu, ubraniowo też bez zmian...zobaczymy w sobote, bede sie ważyć. Pozdroofka!
Pomogła: 3 razy Wiek: 34 Dołączyła: 03 Lis 2007 Posty: 5320 Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Pon 28 Sty, 2008 22:09
witaj wafelek na forumku, Shas napisała o dżemie a anja o marchewce a ja jak mam ochote na coś slodkiego to pieczywko smaruje sobie miodem , pycha no i zdrowo
Pierwsze ważenie mnie samą zaskoczyło... tydzień bez słodyczy (no dobra - szczerze mówiąc zjadłam jednego paczka w czwartek) działa cuda. W spodniach luźniej i na wadze 1,5 kg mniej...No nieżle. Marchewki skutkują, łyżeczka powideł dziennie również - dzięki za rady. Przede mną jeszcze trochę wysiłku - ale chyba warto, nie? dla własnego dobrego samopoczucia, bo serio to czuję się super bez tych 1,5 kg, a co dopiero będzie jak stracę resztę...:))))))))))
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum