Ja tylko się delikatnie wtrącę że mnóstwo tu węglowodanów. Jakbyś jakieś jajka powciskała, jogurty naturalne i białko generalnie to szybciej byś chudła i mniej czuła się głodna. No i zdrowsze by to było na pewno Kalorie z węgli inaczej się "rozkładają"w organiźmie niż te białkowe
Tylko że ja jogurtów niet , twarożki też średnio. Jaja owszem, tylko pomysły trzeba mieć. Rozumiem, że makaronik sie nie podobał?
To może ja rozpiske będę przygotowywać przed a nie po i będziecie doradzać, co tu ewentualnie zmienić.
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto 12 Sie, 2008 10:19
Wiesz ja mam manię bo mi węgle zniszczyły życie, na własne życzenie oczywiście. Teraz jem tylko owoce, mąkę orkiszową i tyle z cukrów. Czasem makaron durum i ryż basmati bo one najzdrowsze i długo czuje się w brzuszku Dopiero jak je wykluczyłam z życiorysu zaczęłam chudnąć i nie ciągnie mnie do słodyczy a potrafiłam jeść kilka razy dziennie bez opamiętania - to był mój horror i największe uzależnienie.
4 kanapeczki z ciemnymi bułeczkami i serkiem topionym (250+300 = 550kcal nie wiedziałam, że taki mały serek topiony ma tyle kalorii, od dzisiaj wyrzucamy go z jadłospisu)
(150kcal)
2 herbatki czerwone, ponad litr mineralnej
Pozostało do zjedzenia:
gruszka (120kcal bo duża)
obiadek: ryż brązowy z fasolą i tyćką masy na kotlety sojowe (jakies 500kcal, nie wiem ile mają kotlety i nie wiem ile to jest 100g fasoli, ale postaram się nie przekroczyć tych 500kcal)
herbatka czerwona i jakaś owocowa pewnie albo karmelkowa
Suma wychodzi 1320kcal, więc w normie. Jeszcze mam w zanadrzu batonik muesli i borowikową z torebki, jakby mnie mocno głód wziął, więc nawet jak zjem te obydwie rzeczy to wyjdzie mi 1500kcal, ale postaram sie tego nie dorzucić. Jutro muszę się mocniej zastanowić nad śniadankiem, żeby może trochę zdrowsze było, a mniej tuczące.
Wiek: 27 Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 92 Skąd: Biłgoraj
Wysłany: Sro 13 Sie, 2008 05:13
Kluseczka, kiedyś czytałam że śniadanie powinno się jeść właśnie tuczące, tzn. takie żeby później w ciagu dnia szybko nie zachciało Ci się jeść. Na sniadaniu nie można oszczędzać!
Udało mi się wczoraj nie zjeść tych dodatkowych rzeczy, więc sie zmieściłam w jakichś 1300kcal i wcale nie byłam głodna. A ryż mi wyszedł wyśmienity, chociaż masa do kotletów sie skończyła, ale dodałam takiego coś trochę innego i duuuużo ziółek i się najadłam całkiem niedużą porcją i teraz też mam ochotę na taki ryżyk .
Rozpiska na dzisiaj:
2 parówki z czarną bułeczką i tyćką musztardy (365kcal)
1 banan (150kcal)
pysio dla witaminek, bo coś mi tak dziwacznie (144kcal)
3 herbatki czerwone, mineralna
małe piwko i soczek grejfrutowy (230+140=370kcal)
pół pizzy (450kcal)
suma 1844kcal
Wiem, wiem, dużo, jeszcze to pifko i pizza. Ale umówilismy się dzisiaj z kumplem na małe piweczko, a ja przeważnie nie piję, bo prowadzę, wiec jak samochód u mechanika, to trzeba korzystać. Co do pizzy, to nie mam innego pomysłu, co by tu można było na szybko na mieście zjeść. Chyba, że macie jakieś pomysły? Tylko nie piszcie, że sałatka
Ja też chciałan napisać o ałatce ale skoro masz się po niej pochorować to lepiej nie. Na szybko to jakiś pieczony kurak np jeśli masz jakieś sprawdzone miejsce bo czasem się trafiają kuraki w trzecim albo czwartym wcieleniu a wtedy dla brzuszka niedoborze
Dzisiaj jest Dzień zmiany suwaczka
Poszło mi 2 kilo, może nawet troche więcej, ale lepiej mieć zapas. Moje pierwsze 2 kilo .
Wczoraj udało mi się nie zjeść tej pizzy, za to wszamałam pierś grilowaną z kuraka z suróweczką z marcheweczki (jedna z niewielu, które jadam). Było pychotne. Wypiłam tylko pół piwka, ale za to 2 soczki grejfrutowe, ale to chyba mniejsze zło.
Dzisiaj rozpiski nie będzie, chcę jeszcze zajrzeć do was, a na śniadanko standardzik był. Z obiadem jak zwykle nie wiem, mus zakupy zrobić na jutro, żeby nie było niespodzianki, że sklep zamknięty.
Nie mogę sama w to uwierzyć, ale udało mi się załatwić noclegi na weekend i jedziemy w sobotę z psiakami do zwierzyńca na rowerki. Więc odezwę się pewnie dopiero we wtorek (jak ja wytrzymam?), bo w poniedziałek mamy rocznicę, więc pewnie jakieś winko będzie a i trzeba bukiet ślubny spalić.
Tak więc żegnam sie na długo, postaram sie być grzeczna (z wyjątkiem poniedziałku). Będę tęsknić. Może jutro jak będę miała czas to jeszcze zajrzę, a teraz proszę mi gratulować kilosków.
A zeby nie bylo, ze tylko sie wymadrzam i innym licze kilogramy, to sie dzisiaj przemoglam i wlasnie wrocilam ze spaceru poltoragodzinnego z psami . Przemoglam sie, bo ciaza ciaza, ale ruszac sie trzeba, skoro nie ma przeciwskazan ze strony lekarzy. Moi psom godzinka nie wystarczy, do 3 godz. dziennie byly przyzwyczajone, trzeba sie w koncu przemoc. Moze pozniej jeszcze na pol godz. z nimi wyskocze
Kluseczka - bardzo sie ciesze, jeszcze raz hip hip, hurrrrrrraaa za Twoje dwa kilo
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum