oj to urlopik fajny bedzie,zazdroszcze.Karaiby mi sie tez marza.maz pewno zazdrosny troche co?
A braciszek tak pomyslal o tobie,hoho hoho,podziwiam.
Ja tez lubie urlopy fajne.Ostatnio jezdzimy do Egiptu na nurkowanie(z rurka).Tam jest co ogladac,wystarczy glowe pod wode wsadzic-rafy,rybki kolorowe szok.
Moim marzeniem sa MAlediwy,tam jest co ogladac pod woda...........ale tak drogo.Zbieramy juz pieniadze na ten urlop naszego zycia.Moze niedlugo sie uda.
Ale Ci kochana zazdroszczę. Ja to nawet w podróży poślubnej nie byłam, bo zawsze brak pieniędzy, bo remont, samochód itp. Ale teraz się wzięliśmy i jako że rzuciliśmy fajeczki to codziennie do skarboneczki ląduje dycha, więc po roku zbierze się fajna sumka, a po dwóch jeszcze fajniejsza i będzie na małe wakacje .
P.S. Pamiętaj robić fotek jak najwięcej, może chociaż trochę się poczujemy jakbyśmy tam były
Oj dziewczyny, to brata powinnyście mi zazdrościć, bo ta niespodzianka spadła na mnie jak grom z jasnego nieba.
Wogóle musze powiedzieć, że mam wspaniałe rodzeństwo (2 braci), ja jestem najstarsza, średni ma 37 lat a najmłodszy 26. To własnie najmłodszy mnie ze sobą zabiera, bo martwi sie o mnie.
Pisałam już Wam kiedyś, że jestem w kiepskim stanie, mam depresję, mnóstwo kłopotów i nie bardzo sobie moge z tym poradzić.
Brata nie było ponad 9 miesięcy, więc jak mnie zobaczył po tak długim czasie to się załamał. Jestem jak roslinka, wegetuje i nie mam pomysłu na dalsze życie. Nię chcę pisać o moich kłopotach, bo wszyscy je mamy, a ja załamałam sie kompletnie.
Dlatego braciszek chce mnie choc na chwile wyrwać z tego kieratu, żebym choc na chwile zapomniała o wszystkich problemach i kłopotach, może jak wrócę, to znów zaświeci mi słoneczko. W ciągu tygodnia załatwiłam wizę, brat kupił bilet i jade. Jadę w nieznany mi świat, do obcych ludzi (znajomi brata), ale mam nadzieję, że będę się dobrze bawić. Brat jedzie ze swoją dziewczyną a ja to tak na przyczepke
Pytacie o męża. No cóż, nie miał innego wyjścia jak się zgodzić, napewno troche mu gul skoczył, on nie wie jak to jest miec rodzeństwo bo jest jedynakiem. Ten mój wyjazd mam nadzieje, że również dobrze i jemu zrobi, Bedzie miał czas pomysleć i zastanowić sie nad dalszym naszym życiem.
A, zapomniałam Wam napisac, że dzisiaj jadę do Gdańska na weekend. To ten przełożony wyjazd sprzed poprzedniego tygodnia.
Mąż ma tam jakąś pracę, a jakorzystam z okazji, zabieram dzieci i mam nadzieję, że troche pozwiedzamy. Mąż ma ciotkę w Gdańsku więc meta na spanko jest.
Zabieram ze soba laptopa, wię mam nadzieje,że znajde chwilke, aby zajrzec do Was.
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 22 Sie, 2008 08:10
iwonka69, jakbym siebie sprzed 3 m-cy słyszała...ja tak ponad 10 lat się męczyłam i wiem że to do niczego nie prowadzi. Człowiek dziczeje, zamyka się w sobie, boi się ludzi, pracy, traci kontakt z rodziną...Trzeba próbować szukać swojego szczęścia i myślę, że możesz bratu zawdzięczać nowe życie bo to ponoć podczas takich wyjazdów ludzie się odnajdują i wiedzą jak dalej żyć. Może on jest Twoim aniołem który miał się teraz pojawić żeby Ci pomóc - wykorzystaj to i myśl tylko pozytywnie, skup się na sobie i trzymam kciuki mooooocnooooo
iwonka69 ty podczas tego wyjazdu to łaź po Gdańsku i wypoczywaj, a nie będziesz na forumku siedziała. Laptopa najlepiej zostaw w domu, żeby Cię nie kusiło. Jakoś przeżyjemy, pogadamy po powrocie.
iwonko mam nadzieje ze jak wrocisz to bedziesz umiala odnalezc odpowiedzi i ten wyjazd ci pomoze.Maz to jakos przeboleje,a moze i wam ta rozlaka i pomoze.
Wrocisz doladowana pozytywnie,zobaczysz.ludzie na Karaibach zyja inaczej i maja inne wartosci,moze ci to pomoze.
Weekend w Gdansku ,super ucaluj moje miasto ode mnie.Mieszkalam tam ponad 20lat,a mama zaraz przy Starowce mieszka.Szkoda ze wczesniej cie nie bylo bo bysmy sie spotkaly-ja w lipcu bylam.Jak ci sie uda i dzieci ochote beda mialy jedz do Zoo -jest teraz piekne.Najlepiej jakby laptopek w domku zostal powinnas odpoczac troche.
Zycze ci milego weekendu,baw sie dobrze,do uslaszenia.
Iwonka mam nadzieję, że w czasie tego wyjazdu znajdziesz odpowiedzi na wszystkie pytania jakie Cię trapią. Wrócisz odmieniona z pomysłemna przyszłość. Tego życzę Ci najbardziej.
Dziewczynki jestem już i dzięki za te wszystkie miłe słowa.
Wróciłam a nie było mnie zaledwie 3 dni a postów naklikałyście, że nie wiem kiedy doczytam wszystkie.
Było bardzo fajnie, i najważniejsze, że troche odpoczełam, byłam w Sopocie, w Gdyni, w Gdańsku i w miejscowości gdzie stoi dom do góry nogami. Istne cudo i niesamowita atrakcja. Czy znacie takie miejsce? Ktoś kto nie był to zachęcam. Miejscowośc nazywa sie Szymbartów, czy jakos tak (gdzies około 50 km od Gdyni). Zdjątka pewnie wkleje, ale narazie jeszcze nie mam jak, więc bądzcie cierpliwe. :-D
Do Zoo niestety nie zdążyłam, ale będzie okazja pewnie jeszcze pojechać.
Z dietką też nie jest źle bo nic nie przytyłam przez te 3 dni, a u cioteczki było co jeść, więc jestem zadowolona z siebie, że jakoś przetrwałam.
Dzisiaj zjadłam:
śniadanie: kawka bez cukru i kilka małych rybek z patelni,
II śniadanie: jogurt naturalny kawa rozpuszczalna z mlekiem
obiad: filet z indyka, 1 ziemniak, ogórek małosolny,
kolacja: brzoskwinia, jogurt fruuttis gruszkowy
Pomogła: 11 razy Wiek: 30 Dołączyła: 15 Mar 2007 Posty: 9210 Skąd: Jarocin
Wysłany: Wto 26 Sie, 2008 08:46
iwonka69, fajniutko,że już cała i zdrowa wróciłaś do nas i że odpoczęlaś
O tym miejscu tylko słyszałam ale jeszcze nie byłam a w Gdyni mam rodzinę więc na bank tam wpadnę
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum