Iwonko kochana Gufinka ma rację.Też tak sobie pomyślałam gdy przeczytałam ,że ci małe co nieco przybyło.Organizm pewnie teraz będzie gromadził zapasy.Gdzieś czytałam o tym,że po tak drastycznej diecie gdy tylko zaczniemy jeść trochę więcej to nasz mądry organizm odkłada sobie zapasy na wszelki wypadek gdybyś znowu zaczęła jeść malutko.
Sama nie wiem co ci poradzić,przecież musisz coś jeść.Nie katuj się kobieto.Spróbuj dalej trwać na diecie 1000 kalorii.Trzymam za Ciebie kciuki,będzie dobrze tylko trochę cierpliwości.
dzisiaj znowu nie mam czym sie pochwalic, bo mój organizm to chyba zwariował, cały czas przybiera na wadze
Jestem w totalnym impasie i niewiem co dalej, jem mało i nic ku lepszemu nie idzie.
Do tego stopnia jestem zdesperowana, że dzisiaj nie wytrzymałam i właśnie przed chwila pożarłam hod-doga, którego córcia mi przyrządziła.
Oprócz tego dzisiaj zjadłam:
sniadanie kawa bez cukru, kromka chleba żytniego z serkiem delfina.
obiad: zupa ogórkowa, 1 ziemniak z koperkiem, udko z kurczaka, surówka.
podwieczorek kawa, 2 brzoskwinie,
kolacja znowu brzoskwinia i ten nieszczęsny hod-dog późnym wieczorem.
Teraz wieczorem moja waga zatrzymała sie na wskazówce 76,5 kg Kobitki kochane, ratunku...... bo utonę w swoim tłuszczu za chwilę.
tak, Agniesiu, będę napewno dalej dietkować, zbyt dużo mnie kosztowała wyrzeczeń, ta kopenhaska, wiec nie chce tego tak lekka reka zmarnować, tylko teraz juz nie jest mi tak radosnie jak wtedy, gdzie praktycznie co drugi dzień suwaczek przesuwałam. Teraz i owszem tez musze przesunąć, tylko, że w drugą strone.
Może jutro będzie lepiej, ale z dietki nie zrezygnuje.
Teraz mam wyrzuty sumienia, że tego hod-doga pożarłam, przecież wcale nie byłam głodna
Teraz mam wyrzuty sumienia, że tego hod-doga pożarłam, przecież wcale nie byłam głodna
nerwy ci puscily,to wszystko.Nie martw sie ,jak dalej dietkujesz to poleci w dol.Bedzie troche dluzej trwalo,ale pojdzie.Juz myslalam ze nas opuscisz i rzucisz wszystko w az sie balam, tu zagladac.Teraz jeszcze mocniej trzymam kciuki za ciebie
iwonka69, ja tam trzymam za Ciebie mocno kciuki i mam nadzieję,że będzie dobrze
ech, dziewczynki, wszystkie kochane jesteście. Podobna wiara czyni cuda, więc jak Wy wierzycie to i ja wierzę. Narazie waga bez zmian, a dzisiejsza rozpiska to:
sniadanie:kawa bez cukru, serek homo waniliowy z brzoskwiniami,
II sniadanie: 1 brzoskwinia,
obiad: rybki smażone (na teflonie z kropla oliwy)
podwieczorek: kawa rozpuszczalna z mlekiem
kolacja 2 kromki pieczywa (1 z serkiem naturalnym, druga z pasztetem), lampka Martini
Tę kolacje zjadłam troche późno i o 1 kromke za duźo, ale przez te lampke martini, taka głodna sie zrobiłam , no i przez męża, który od miesiąca sam drinkuje, a ja tylko patrzę. Dziś juz nie mogłam mu odmówić.
Dzięki za to że jesteście, wpadacie, i myslicie o mnie. Ja teraz mam tak mało czasu, przepraszam,że nie wpadam do Was zbyt często, ale trochę mi sie urwał luzik, i teraz nadrabiam zalgłości, które powstały podczas diety kopenhaskiej, gdzie nie robiłam praktycznie nic. Pomału musze porobić zapasy do zamrażalnika dla moje rodzinki, jak wyjadę, bo przecież nie moge ich zostawić z pusta lodówką. Gołabki juz zrobiłam (35 sztuk) z czego cześć zamroziłam. Chce jeszcze bigosu zrobić i pozakręcać w słoiki.
Moja rodzinka uwielbia pierogi pod kazdą postacią, więc też jak zrobię zapasik w zamrażarce to bedą mieli co wyciągać. Nie będzie mnie przecież 3 tygodnie, a mój mężuś, niestety do gotowania to ma 2 lewe ręce.
A ja z wielka nadzieją staję co rano na wadze, żeby jeszcze choc 3-4 kg zrzucić do wyjazdu i nic. . Do wyjazdu zostało mi niecały 1 miesiąc wyjeżdzam 17 września).
Waga ruszy nie nerwuj sie.Ja moze nie w temacie,ale gdzie ty jedziesz ze rodzina zostaje sama?Nie pamietam cholibka moze czytalam,ale nic mi nie swita.
Widze ze robota pelna para idzie,takie zapasy robisz ze az slinka leci.
Po kopenhadzkiej sobie rozwalilas przemiane materii wiec troche cierpliwosci i waga poleci,na razie organizm zglupial i nie wie co robic,ale jak juz sie polapie to waga na pewno pojdzie w dol.
oj, słuchajcie, pekam ze smiechu, mój braciszek przysłał mi smieszne teksty, podsyłam linki, więc jak macie chwilke to sobie posłuchajcie, tylko się nie posikajcie. :-D :-D :-D
Agniesiu, przez ten wczorajszy, nocny maraton usmiechu zapomniałam Ci odpisać.
Ja gdzieś tam juz chyba pisałam, ale jak nie doczytałaś to jeszcze raz powiem, że:
17 wrzesnia jadę z moim ukochanym braciszkiem w podróż mojego życia.
Jadę na Karaiby do Portoriko i na Wyspy Dziewicze.
Jadę sama bo niestety dzieci juz będą miały szkołę, więc ktoś musi je dopilnować, a pozatym, też musze od męza odpoczać.
No i najważniejsze, ten wyjazd zafundował mi mój braciszek, który ma tam wielu przyjaciół i był tam juz kilkakrotnie. Teraz mnie zabiera, żeby mi pokazać jak inni żyją. Jedziemy oczywiście do jego znajomych, gdzie będziemy mieszkać. Spędzę tam 3 tygodnie i mam nadzieję, że wrócę szczęśliwa.
Stąd Agniesiu ten pomysł na kopenhaską, żeby w krótkim czasie jak najwięcej zgubić.
A i mam nareszcie dobrą wiadomość, waga zaczyna leciutko spadać, więc nareszcie i dieta 1000 kcal przyniesie efekt.
Dzisiaj zjadłam:
śniadanie kawa bec cukru, kanapka z pasztem,
II śniadanie: serek waniliowy z brzoskwiniami.
obiad: jeszcze nie wiem
kolacja: tez jeszcze nie wiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum