Wysłany: Wto 15 Lip, 2008 09:53 A zarzekałam sie, ze nigdy w zyciu zadnej diety...
Witajcie.
Przedstawilam sie juz na forum i właściwie opisalam po czesci swoja historie i co skolonilo mnie do rozpoczecia diety.
Moja obecna dieta to dieta kopenhaska.
Dzisiaj jest 5 dzien mojej diety i 5kg mniej, szczerze mowiac myslalam, ze bedzie ciezej, ale jak narazie dieta przebiega bezproblemowo, calkiem dobrze sie czuje i mam motywacje, wiec wierze, ze uda mi sie wytrwac.
Jestem własnie po marchewce z cytryna, powiem szczerze, ze nie najadlam sie zbytnio. Wedlug mnie najgorsze w tej diecie sa godziny pomiedzy sniadaniem (zazwyczaj kawa, marchewka albo herbata), a lunchem, bo wtedy chodze glodna, natomiast lunchem i obiadem potrafie sie najesc i nie odczowac glodu az do rana.
Czekam teraz z niecierpliwoscia do godz 13 zeby w koncu zjesc lunch, ktory doda mi energii, bo dzis mam zamiar dosc aktywnie spedzic popoludnie, niestety czas w pracy sie dluzy, wiec jeszcze sobie poczekam
Bas witaj na forumku! Najgorsze są początki ale skoro to już 5 dzień to myślę że już z górki będzie,3mam mocno za Ciebie!!A za te 5 kilosków wielkie
Zawsze to już kilka kroczków w stronę mety.
_________________
Odrobina motywacji..wyrzeczeń i ambicji a efekt będzie widoczny!!Pozytywne myślenie i uśmiech przyda sie.
Kurcze dziewczyny, ale Wy mile i zyczliwe jestescie. Zdarzylo mi sie odwiedzac rozne fora i na zadnym nie bylo az tak fajnej atmosfery. Ciesze sie, ze tu trafilam:-)
Pomogła: 11 razy Wiek: 30 Dołączyła: 15 Mar 2007 Posty: 9210 Skąd: Jarocin
Wysłany: Wto 15 Lip, 2008 13:53
Bas napisał/a:
Kurcze dziewczyny, ale Wy mile i zyczliwe jestescie. Zdarzylo mi sie odwiedzac rozne fora i na zadnym nie bylo az tak fajnej atmosfery. Ciesze sie, ze tu trafilam:-)
Wczoraj wieczorem odwiedzilam kolezanki, ktore raczyly sie ciastkami, chipsami, a ja twardo siedzialam z dosc dobrym humorem i popijalam herbatke
We wczesniejszym poscie napisalam, ze na wadze 5kg mniej, ale szczerze mowic juz sama nie wiem ile kg mi ubylo, bo moja waga z tego co widze, do wazenia sie nie nadaje, bo jednym slowem oszukuje, wiec nie wiem ile waze, a jak wczoraj pokazala mi 67kg to sie ucieszylam, pocieszajace jest jednak to, ze przynajmniej moje spodnie staja sie bardziej luzne i juz nie tak opiete, ze martwie sie o kazdy zrobiony w nich krok:-)
Jezeli chodzi o plan jedzenia na dzis:
Sniadanie - kostka cukru (kawy nie wypilam, bo nie przepadam, a poza tym mam dzisiaj wolny dzien i zamierzam go spedzic w domu wiec dodatkowej energii mi nie potrzeba, zreszta wydaje mi sie, ze kosta cukru daje mi jej wiecej niz kawa)
Lunch- kurczaczek i sałata (za akies 40 min )
Obiad- 2 jajeczka na twardo i marcheweczka
Przeraza mnie odrobine jutrzejszy dzien, bo w moim menu tylko herbata bez cukru i kawalek grillowanego miesa, ale dam rade
Wczoraj wieczorem odwiedzilam kolezanki, ktore raczyly sie ciastkami, chipsami, a ja twardo siedzialam z dosc dobrym humorem i popijalam herbatke
Tak trzymać
Bas napisał/a:
We wczesniejszym poscie napisalam, ze na wadze 5kg mniej, ale szczerze mowic juz sama nie wiem ile kg mi ubylo, bo moja waga z tego co widze, do wazenia sie nie nadaje, bo jednym slowem oszukuje, wiec nie wiem ile waze, a jak wczoraj pokazala mi 67kg to sie ucieszylam, pocieszajace jest jednak to, ze przynajmniej moje spodnie staja sie bardziej luzne i juz nie tak opiete, ze martwie sie o kazdy zrobiony w nich krok:-)
To mus kupić nową wagę (ja też). A ciuchy jak pokazuja, to znaczy że efekt jest. Ja sie wczoraj nie zmieściłam w spodnie które chciałam, więc musiałam założyć inne, a te czekają grzecznie w szafie na lepsze czasy.
Bas napisał/a:
Przeraza mnie odrobine jutrzejszy dzien, bo w moim menu tylko herbata bez cukru i kawalek grillowanego miesa, ale dam rade
No mnie też by to przeraziło. Chybabym cały dzień przespała, żeby nie myśleć o żarełku. Ale dasz radę, trzymamy kciuki
Przede wszystkim witam Cię i życzę powodzenia oraz silnej woli... do Twojej diety chyba to konieczne (podziwiam!) Straconych kilogramów gratuluję... i to w takim tempie! ja dobijam do piąteczki po miesiącu
Kluseczka napisał/a:
To mus kupić nową wagę (ja też). A ciuchy jak pokazuja, to znaczy że efekt jest.
ja tam raz w tygodniu (lub na dwa tygodnie) szoruję na wagę apteczną... i przy okazji sprawdzam ile tłuszczyku mam, mierzę się i ciśnienie
a ciuchy...oj tak...to bardzo przyjemne jest... ja mam w pracy zakaz chodzenia w jednej z kiecek (bo już zlatuje z tyłka) i mogę w niej (cytuję!) "chodzić sobie po domu lub na targ warzywny"... ale potajemnie biegam też w niej na basen
To prawda bede musiala zainwestowac w nowa, dobra wage.
Loana napisał/a:
ja tam raz w tygodniu (lub na dwa tygodnie) szoruję na wagę apteczną... i przy okazji sprawdzam ile tłuszczyku mam, mierzę się i ciśnienie
nie slyszalam o takich wagach, chyba bede musiala sie rozejzec w moim miescie czy gdzies takowa maja, wiem jedynie gdzie mozna sobie zmierzyc cisnienie.
Gdyby nie to co wczoraj sie stalo, pewnie ciagnelabym ja dalej. Wczoraj mialam dzien wolny od pracy i postanowilam spedzic go nie wychodzac z domu. Zjadlam wszystko tak jak bylo w moim menu na wczorajszy dzien i czulam sie calkiem dobrze, po obiedzie to nawet najedzona bylam i nie czulam glodu. O godzinie 21 zaczal mnie bolec brzuch, strasznie, mialam mdlosci, do tego głód, skrecalam sie z bolu brzucha. Wypilam zielona herbate i okolo godziny 23 polozylam sie spac, nie moglam zasnac, bol nie mijal wszystko w brzuchu zaczelo mnie piec i lezac tak w podjelam decyzje, ze koniec z ta dieta, ze sie wykoncze i ze narobie sobie tylko problemow. Tak tez zrobilam.
Dzisiaj wstalam rano i szykowalam sie do pracy, zoladek mnie tak bolal, ze myslalam, ze nie dam rady, ale zebralam sie w sobie i dalam.
Do teraz zjadlam:
Sniadanie: 3 kromki chlebka chrupkiego z pomidorem i ogorkiem, 250 ml kefiru 0%,
II Sniadanie: 200 ml kefiru 0%, 3 galaretki(male) w czekoladzie,
Lunch: 1,5 placuszka z brokułów, marchewki, jajka i odrobiny maki oraz surówka z ogorkow, platkow migdalowych, czosnku, cebuli, oleju i cytryny (od mamy mojego chlopaka)
Na obiad mysle, ze zjem cos lekkiego moze jakas salatke badz kartofelki z suroweczka, jeszcze nie wiem, nie mam czasu dzisiaj nic sobie zrobic, wiec bede musiala zjesc na miescie.
Ogolnie mowiac nie czuje sie dobrze, czuje, ze moj zoladek nie pracuje tak jak powinien, jestem ocięzala tam w srodku, trudno to opisac. Nie zaluje, ze przerwalam ta diete, raczej ciesze sie, bo tego co wczoraj przezylam nie zycze nikomu kto jest na diecie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum