Teraz Twoja dieta wygląda zdecydowanie zdrowiej i jest szansa że po niej uda Ci się utrzymać zdrowie i stracone kg.
popieram ja nie wspominam zbyt dobrze kopenhaskiej- chociaż wytrzymałam i efekty były...ale zniknęły równie szybko (jeśli nie szybciej) jak się pojawiły...trzymam kciuki za nową dietkę! :-D
Pomogła: 11 razy Wiek: 34 Dołączyła: 04 Mar 2007 Posty: 6112
Wysłany: Czw 17 Lip, 2008 14:58
dla mnie ta dieta to mordęga i na pewno na nią bym sie nie skusiła
dobrze,że ją przerwałaś ,lepiej chudnąć wolniej ale zdrowiej i efekt utrzyma się dużej
trrzymam kciuki za powodzenie
Oj dziewczyny, święte słowa. Duzo osob odradzalo mi ta diete, ale ja mimo wszystko postanowilam sprobowac. No coz, czlowiek uczy sie na wlasnych bledach.
becia napisał/a:
lepiej chudnąć wolniej ale zdrowiej i efekt utrzyma się dużej
i tego sie teraz bede trzymac:-)
Jezeli chodzi o wczoraj to nie udało mi sie zjeść obiadu na miescie, zjadlam dopiero o 20 w domu:-/ nie udalo mi sie wczesnie, ale postaram sie poprawic i ostatni posilek jesc okolo 18:-) Za to wczoraj ugotowałam bardzo dobra potrawe, ktora bede miala rowniez na dzisiejszy obiad, a mianowicie: kapusta, pieczarki, marchewka, czosnek, cebula, orzeszki nerkowca i sos sojowy, a to wszysto gotowane/duszone w garnku, bez wody.
Pomogła: 11 razy Wiek: 34 Dołączyła: 04 Mar 2007 Posty: 6112
Wysłany: Pią 18 Lip, 2008 20:19
Bas, gdyby nie te galaretki to bym powiedział,że dietka niezła ale z drugiej strony osłabiłas się ta poprzednia dietą,że tą galaretkę wybaczam i powiedzmy,że posłuzyła ona jako wzmocnienie :-D
Bas, gdyby nie te galaretki to byłoby elegancko. Ale mi saka nia miodek zrobiłaś to głowa mała. W tym miesiąu mam w planach zakupi sobie słoiczek i używać zamiast cukru. Będzie tochę kalorycznie ale za to zdrowiej
Aj dziewczyny, co sie ze mna porobilo przez ten weekend. Zjadlam tyle, ze trudno mi nawet powiedziec co. Ale dzisiaj staram sie juz kontrolowac to co jem.
Od piatku jestem chora, nie wiem czy ta moja dieta mnie nie oslabila to tego stopnia, ze po jej zakonczeniu zlapalam jakiegos wirusa, przynajmniej tak powiedziala mi lekarka. Mam chore tylko gardlo, ale za to tak, ze chyba nigdy w zyciu mnie nie bolalo do tego stopnia. Na szczescie jest coraz lepiej, lykam tabletki do ssania, aspiryne i powoli wracam do siebie:-)
Bas, gdyby nie te galaretki to byłoby elegancko. Ale mi saka nia miodek zrobiłaś to głowa mała. W tym miesiąu mam w planach zakupi sobie słoiczek i używać zamiast cukru. Będzie tochę kalorycznie ale za to zdrowiej
Zdrowiej, zdrowiej. Tylko podobno nie powinno sie słodzić herbatki na gorąco, ale dopiero po osiągnięciu 60 stopni czy coś koło tego (mogłam się pomylić). A miodek i na gardełko dobry :) Ja od lat używam na wszelkie choróbska kitu pszczelego i działa. A na gardełko obowiązkowo, jak nie mogę w nocy spać, bo mnie gardło gryzie, to wstaję, łyżeczkę kitu i spokojnie zasypiam. Zdrówka życzę.
Szybko wracaj do zdrówka:-)
Każdego dieta może osłabić bo przecież organizm nie jest przyzwyczajony do tylu wyrzeczeń:) Ale jakoś trzeba sobie radzić będzie;-) Bo i ty i my na pewno damy sobie wszystkie rade ;) I żaden wirus nam nie przeszkodzi....
Nie bylo mnie troche na forum. Wyjechalam z siostra dosc spontanicznie na Mazury, odpoczelam, niestety diety nie udalo mi sie utrzymac w czasie wyjazdu. Pelno smakolykow, piekarnia 200m od naszego domku, nie stanelam nawet na wage po powrocie, ale na pewno przybylo mi troche kg.
Teraz jak juz jestem w domu to jest troche lepiej, chociaz ciezko mi teraz nabrac odpowiednich nawykow. Jak sobie przypomne, ze jakies 2 lata temu zrezygnowalam z jedzenia kolacji, jadlam ostatni posilek okolo 16-18, nie jadlam masla, chipsow, nie pilam coli, fast foody sporadycznie i udalo mi sie zrzucic okolo 5 kg, trwalo to co prawda pare dobrych miesiecy, ale nie byl to dla mnie zaden wysilek, raczej cos normalnego. Teraz za nic nie moge wrocic do tego, wydaje mi sie ze jest to kwestia psychiki, nad ktora chyba bede musiala popracowac. Za to zaczelam biegac, dwa dni pod rzad zrobilam mala rundke w lesie kolo mojego domu, nie dam rady biegac codziennie, bo obowiazki mi na to nie pozwalaja, ale w miare mozliwosci bede sie starac, psiak tez ma radoche jak biegnie ze mna, bierzemy dluga smycz i lecimy w las, Rudolf bo takiej wyprawie jest nie mniej zmeczony niz jego pani. Przyjemne z pozytecznym, mam nadzieje, ze to bedzie mnie choc troche motywowalo do bieganie:)
Bas Z czasem dasz radę wrócić do nie jedzenia chipsów, fast foodów i mniejszych kolacji- to na pewno. Bardzo dobrze, że ćwiczysz , swoją drogą mój pies też się cieszy, że biegamy razem, a jak naprawdę mi się nie chce, to Magia przypomina mi, że to jej pora na bieganie- no i trzeba ulec...to duży plus, że nawet pupil może dać jakąś motywację Trzymam kciuki, żeby już nie było załamania diety!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum