Mam starszny problem ;(( Nie moge sie oduczyc podjadania, tym bardziej, ze ostatnio sama sobie posilki robie, wiec jestem w kuchni to sie skubnie tego to tamtego i nie umiem sie powstrzymac bo caly czas czuje, ze moge cos jeszcze skubnac -.- Zancie jakies sposoby, zeby sie tego oduczyc? Cos zeby zoladek zapelnilo i zeby sie nie chcialo niczego podjadac?
Pomogła: 11 razy Wiek: 34 Dołączyła: 04 Mar 2007 Posty: 6112
Wysłany: Sro 18 Cze, 2008 19:18
no wiesz , ja też często mam ochotę cos skubać i chyba każda z odchudzających się tu osób, naszykuj sobie poktojone w plasterki czy jak tam chcesz ogórki surowe, marchewke, jabłko,kalarepke,pomidorki,rzodkiewki to co ma malutko kalorii, lepiej po to sięgnąc niz zaglądac pod pokrywki i wyjadać , dobra jest też szklanmka wody ale nie wypoita duszkiem bo przeleci a małymi łyczkami, zawsze żołądek się zapełni na trochę, w momęcie, kiedy cos chcesz skubnąć idz i umyj zęby, zawsze to cos pomoże i spróbuj zuć w miedzyczasie gumę bezcukrową
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 18 Cze, 2008 19:48
becia napisał/a:
kiedy cos chcesz skubnąć idz i umyj zęby, zawsze to cos pomoże
Potwierdzam, super patent! A poza tym tak sobie trzeba komponować posiłki żeby nie być głodnym. Ja nie mieszam węglowodanów z tłuszczami dzięki temu nie muszę liczyć kalorii mogę jeść ich dużo a takie rozłączenie powoduje że nie jestem głodna, szybciej spalam i szybciej chudnę mimo, że więcej jem
ojjj ja tez mam z tym problem .. i to wielki... slodyczy na szczescie nie podjadam.. ale np. chleb.. :P nie umiem sie powstrzymac.. musze, poprostu musze:D
Ja tez dziekuje za rady, wyprobuje, moze pomogą :)
:*
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 19 Cze, 2008 10:09
ariana napisał/a:
gufinka, powiedz wiecej o swojej dietce :)) Co to za dietka jest?
To coś w rodzaju Montignaca. Ja już tu się wymądrzałam parę razy na ten temat ale to ze szczęścia, że po 20 latach udało mi się opamiętać w żarciu
Generalnie staram się operać na indeksie glikemicznym, jest u nas na forum montignac to poczytaj sobie. Jak coś ma wysoki indeks (na chłopski rozum im bardziej słodkie rzeczy) to nie łączę z tłuszczem. Jak coś ma dużo glukozy to ona szybko dostaje się do krwi i za chwilę już jej nie ma i chce nam się z powrotem jeść. I w ogóle jem bardzo mało węglowodanów. Dzięki temu nie mam napadów głodu i ochoty na słodycze!!!!!!!!! A to był u mnie dramat. Nigdy nie miałam dość Nie jem chleba, cukru, mąki, na razie umikam makaronu i ryżu ale można na słodko np. z owocami i jogurtem beztłuszczowym i fruktozą. Jeszcze się uczę i eksperymentuję ale pierwszy raz w życiu mam efekty i wiem, że się uda!
Dziewczny dobrze mowia
ja jeszcze staram sie robic duzo rzeczy, miec jakies zajecie to wtedy tak bardzo sie nie mysli o podjadaniu i wogole o jedzeniu gufinka, podziwiam za ta diete ja kiedys probowalam tak kombinowac ale jak dla mnie to za duzo roboty z tym a zreszta kuchnia polska to praktycznie same weglowodany pomieszane z tluszczem
no dla mnei tez.. moja dieta musi byc szybka w sensie wykonywania potraw wiec pokrojone surowe warzywa.. ugotowane jajka.. szybkie zupy z mrozonych warzyw.. twarozki.. płatki fitness/otręby...
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 19 Cze, 2008 15:21
Deesis napisał/a:
zreszta kuchnia polska to praktycznie same weglowodany pomieszane z tluszczem
Święta racja, noszę to wszystko w sobie jeszcze Tak jesteśmy od malego w większości uczone, babunia mówiła, jedz dziecko jedz kaszkę z masełkiem, jaki śliczny pulpecik, zdrowe to przy kości pycho czerwone!!!!!!!! A dziecku się powinno jabłko , ciemny chlebek z dobrą szynką i już. Ale moja dieta jest bardzo prosta, nawet jak się ma rodzinę nie jest trudno. Do mojego obiadu dogotować ziemniaki albo ryż i już Chociaż wiem że to się łatwo mówi. Jak się narobi kanapek to sobie czego innego nie ma się siły. No i w zimie problem jak mało warzyw. Ale do zimy mam zamiar zrzucić 20 kg
No i w zimie problem jak mało warzyw. Ale do zimy mam zamiar zrzucić 20 kg
Wierzę, że dasz rade ;)
Ja liczę chociażby na te 10 kg do zimy to już będzie coś ^^
Odnośnie kuchni naszych babć. Moja przekonała się, że taka oto polska kuchnia gdzie trzeba jeść na chama aby się nie zmarnowało jest mordercza.
Jak to na wsi drób hodowali, no a żeby jajeczka się nie zmarnowały, tosie je jadło od rana do wieczora różnie podane. Jakieś słoniny. Pełno ziemniaków.
I tak oto miażdżycy się nabawiła. Już 10 lat żyje na nisko tłuszczowej dietce, 0 masła, mięsa (tylko chude drobiowe etc)chleba trochę, pełno warzyw i na tabletkach. Pluje sobie strasznie w brode za takie podejście do jedzenia Szkoda, że troche za późno.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum