Wysłany: Pon 14 Lip, 2008 23:38 [odchudzanie] NIE MAM MOTYWAcjI
Bo ja mam taki problem. Tzn. nawet dwa. Bo po prostu nie mam motywacji!!! I pytanko do was drodzy znajomi.. Czym sie przekonywaliście żeby nie rzucić diety??? Najlepiej jakieś drastyczne może wtedy nabiorę ochoty... I drugi problem. Powiedzcie mi co mogę jeść tylko nie według jakiś gotowych list bo mój tato nie może wiedzieć ze się odchudzam,a kupowanie
codziennie np. schabowych albo filetów było by podejrzane :PP .....PROSZE was koledzy i koleżanki o pomoc. ... Musze schudnąć. Mam 17 lat. 168. 60 kg. Niby w normie. ale okropny cellulitis. Brzuch ogromny jak w ciąży.... Boże jak myślę o sobie popadam w depresje...
Pomogła: 11 razy Wiek: 34 Dołączyła: 04 Mar 2007 Posty: 6112
Wysłany: Wto 15 Lip, 2008 07:01
xxxmajkaxxx91, witaj
może wystarczą ci ćwiczenia, zacznij trochę więcej się ruszać a brzuchol na pewno spadnie, jest wiele ćwiczeń ,które na pewno ci pomogą, niue musisz katować się dietami spróbuj odstawić słodycze, napoje słodkie i gazowane a zobaczysz efekt napewno będzie
Tak właśnie - więcej się ruszaj, jedz mniej. Ogranicz słodycze, napoje gazowane, pifko i samo pójdzie. Możesz też się spowiadać ze wszystkiego na tym forum, wtedy się dwa razy zastanowisz zanim coś włożysz do ust. Albo wyznaczać sobie kary, np. za zjedzenie paczki chipsów czy batonika 2 godziny spaceru na świeżym powietrzu. Życze powodzenia.
xxxmajkaxxx91
Faktycznie słodycze to lubie. I sobie nie żałuje. Tylko dla tego że mój chłopak jest chudy i próboje chipsami i loami przybrać na wadze.... A ja nie potrafie sie oprzeć. :((((
spacerowac to spaceruje ...
bo mam psa i musze ...
witam wszystkich ;] jestem tutaj nowa.
Zainteresowal mnie Twoj post dlatego ze sama bylam w bardzo podobnej sytuacji tyle ze moja waga wynosila 70 kg przy wzroscie 161 . Obecnie waze 51 i chce jeszcze schudnac jakies 2-3 ale teraz juz wiem ze dam rade . Jak mi sie udalo tego dokonac ? Silna wola to podstawa . I namawianie znajomych czy chamskie komentarze niewiele mi pomogly , powodowaly tylko ze jeszcze wiecej jadlam mowiac sobie "nikt nie bedzie mi mowic co mam robic" . Jednak przy kazdym mijaniu lustra nie moglam na siebie patrzec . Mialam okresy ogomnego zalamania , czasem zdarzalo sie ze plakalam z powodu swojego wygladu ale nie mialam motywacji zeby sie zaczac odchudzac , poprostu wiedzialam ze nie dam rady poniewaz wieokrotnie odchudzalam sie i maxymalnie udalo mi sie schudnac do 62kg . Potem lamalam sie i znow jadlam... To bylo straszne . Az nadszedl ten okres kiedy moj brat takze zauwzyl swje problemy z waga ...Tyle ze dotychczas nie przeszkadzalo mu to poniewaz mial dziewczyne i zaniedbywal sie swiadomie . Jednak kiedy zerwali ze soba efekt byl taki..Ponad 20kg wiecej. Razem postanowilismy sie odchudzac. Biegalsmy i nawzajem kontrolowalismy to co jemy , mowiac sobie np : "tego nie jedz bedziesz potem zalowac" . To pomagalo ;]. Albo np takie sytuacje kiedy brat zrzucil kolejny kg a ja nie...Czyli nastepny powod aby wzmozyc wysilki i zaczac cwiczyc i kontrolowac bardziej to co jem bo "skoro on umial to ja tez potrafie" . I to byly te moje glowne motywacje. Doszla do tego chec wzbudzania zainteresowania wsrod facetow bo jak wiadomo kazda mloda dziewczyna tego chce .Przed kazda checia zjedzenia cukierka czy ciasta zadawalam sobie w myslach pytanie : nie jedz teg , pomysl jak bedziesz pieknie wygladac kiedy zrezygnujesz z tego , kiedy schudniesz . Przy okazji patrzylam na ilosc kalorii danego produktu i jak widzialam ze cos ma okolo 200 np pomyslalam ile czasu bede potrzeboac zeby to spalic... Ze to masa pustych kalorii . I odstawilam dana rzecz na polke zastepujac ja jablkiem albo jakims warzywem . A teraz kiedy juz waze 51 kg widze efekty odchudzania i jestem bardzo zadowolona , moje zycie sie odmienilo , patrze w lustro i nie wstydze sie swojego wygladu tak jak wtedy , fakt ze mam jeszcze troche tluszczyku ale wiem ze dam rade bo skoro wytrwalam tyle to wytrwam dluzej . Jestem bardziej otwarta w kontaktach z chlopakami i pewniejsza siebie poniewaz moj wyglad nie jest juz powodem dla ktorego wstydzilam sie pogadac z powodu mozliwosci odrzucenia przez swoja nadwage.Chetniej wchodze do ludzi , ubieram sie w to co chce a nie w to co tuszowalo do tej pory moj tluszcz . A najpiekniejsze jest to ze ubrania w ktrych chodzilam zanim zaczelam sie odchudzac czyli okolo marca zlatuja ze mnie . Z rozmiaru 40-42 na 34-36 .
Mam nadzieje ze moje slowa i historia troszke Cie zmotywuja i pokza ze jesli sie chce to mozna :) i ze warto poniewaz teraz jak patrze na to wszystko , na przeszlosc i terazniejszosc to wiem ze moja decyzja z odchudzaniem byla jedna z najtrafniejszych w moim zyciu . I jeszcze jedno : nie ma sensu odkladac diety , poniewaz im szybciej tym lepiej i im szybciej uzyskasz idealny efekt tym szybciej bedziesz szczesliwsza
Aha...Zadalas jeszcze pytanie co jesc . Ja tez nie mialam konkretnej diety , glownie dlatego ze nie chcialo mi sie przygotowywac samej posilkow , do tego szkola i brak czasu na to . Moj jadlospis opieral sie na ograniczeniu jedzenia . Poporstu jadlam to co przygotowala mama tyle ze w mniejszej ilosci , potem kupowalam sobie ciemne pieczywo ktorym zastepowalam zwykle. Na obiad tez zaczelam jesc mniejsze porcje , pilam szklanke wody przed posilkiem , szklanke w trakcie i szklanke po jedzeniu. Jak mialam ochote na cos slodkiego zulam gume orbit bez cukru . Do tego robilam brzuszki i biegalam . Nie codziennie ale z 3-4 razy w tygodniu bo jestem troche leniwa :) . No ale jak nie biegalam to staralam sie byc c w ruchu chocby nawet koszac trawnik przed domem albo sprzatajac ;] . Zrezygnowalam z jedzenia wieczorami . Ostatni posilek jadlam przed 18sta na ktry skladal sie jakis owoc i warzywa albo cos niskokalorycznego . Nie jadlam slodyczy ale musze przyznac ze raz na jakis czas pozwolilam sobie na cos slodkiego :)) Ale to tylko maksymalnie raz w tygodniu , czasem jakies czasteczko dodatkowo...:> Ale ograniczalam sie , kontrolowalam to co jem . Z czasem sama doszlam do wniosku ze slodycze musza zniknac calkowicie , tak tez zrobilam i byla to moja decyzja kiedy to zaczelam zauwazac rezultaty i doszlam do wniosku ze jak zrezygnuje z cukierkow to schudne szybciej . Ale ta decyzje podjelam dopiero jakies 2 miesiace po rozpoczeciu odchudzania , kiedy juz przyzwyczailam swoj orgamizm i swiadomosc do tego ze chce schudnac i ze musi to nastapic wlasnie podczas tej proby Takze...Zycze powodzenia i mam nadzieje ze moje uwagi pomoga Ci chociaz w czesci
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum