już nie wiem co mam robić; nigdy nie myslalam ze dojdzie do tego ze bede szukac pomocy w takim miejscu ale już naprawde nie umiem sobie poradzić sama. Trzy miesiace temu zaczelam sie oddchudzac,chcialam zrzucic 6 kilo poczatkowo bo nie wygladalam zbyt dobrze.doszlo do tego ze mam teraz prawie 20 kilo mniej, wygladam jak trup i dalej nie umiem wyjsc z tego pieprzonego odchudzania. probuje zwiekszac ilosc kalorii raz na tydzien, ale jak zaczynam jesc cokolwiek to mam takie wyrzuty sumienia ze caly czas rycze. czasami dopada mnie taki napad jedzenia ze wpieprzam milion rzeczy a potem zalamana gloduje tydzien i znowu wszystko od nowa. Jechalam dzisiaj autobuem i zobaczylam reklame jakies twarożka i Boze kochany rozryczalam sie na jego widok.
Najgorsze jest to ze niszcze tym swoich bliskich, rodziców chłopaka..mam po prostu obsesje ze cokolwiek nie zjem od razu sprawi ze przytyje. ze dopadnie mnie jojo; ze bede gruba. Ciagle ogladam sie w lustrze i wydaje mi sie ze jestem tłusta,chociaż rozsadek mowi co innego..wiem jak to brzmi, ale nie jestem anorektyczką, bo anorektyczki nie chca jesc a ja chce caly czas jesc ale boje sie panicznie ze od tego przytyje..przez cały dzieć zjadłam 200 kcal( jabłko, dwie kawy i paczkę gum) i po 17 godzinach na uczelni i w pracy wróciłam do domu..nie wytzrymalam zjadałam BOZE! pare marchewek i mam wyrzuty ze sie poddałam, że uległam, że przytyje. to juz paranoja, nie umiem sobie poradzic z tym. ciagle tylko mysli ile zjadłam ile spalilam, ile ma kalorii czy mozna przytyc od tego. mam juz dosc ale nie potrafie sobie poradzić. to nie moze byc anoreksja czy bulimia, nie wiem znam się. jak moznaz tego wyjsc, sprobujcie mi pomoc. na poczatku wazylam 64 kilo, teraz 46 przy wzroscie 164
maricruz, przykro jest mi bardzo czytać o Twoim problemie. Nie jesteś pewnie ani pierwszą , ani nie ostatnią ofiarą odchudzania. W tej sytuacji , kiedy wszystko się pochrzaniło, musisz zacząć od głowy. To co z nami się dzieje , poukładane jest w głowie, jeśli sytuacja wymyka się tak jak teraz spod kontroli, nie ma wyjścia. Powinnaś moim zdaniem szukać pomocy u psychologa, psychiatry, po to , żeby wspomogli Cię w przełamaniu patowej sytuacji. To poważna sprawa i im wcześniej poddasz się terapii , tym lepiej. Nie musisz się zadręczać, nie musisz się wstydzić, to przecież taki sam problem jak inny. Podbudowa psychiki, zmieni Twoje nastawienie, a to przełoży się na powrót do ustabilizowanego trybu życia i zwróci Ci spokój i ciała i ducha. Mocno w to wierzę. Będę z Tobą się solidaryzował , trzymał za Ciebie kciuki... dasz radę.
moja droga Jazoo to bardzo madry czlowiek i doskonale wie co mowi i ja tez jestem za jego slowani i w 100% go popieram wiec przemysl to wszystko i udaj sie do lekarza on Ci tylko pomoze nie zaszkodzi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum