Wysłany: Wto 05 Sie, 2008 10:55 I ja się odchudzam...
Witam. Zaczęłam się odchudzać około 4 dni temu. Wydaje mi się, że wszystko jest w porządku. Zrezygnowałam ze słodyczy którymi zajadałam się całymi dniami...nie jem frytek, hamburgerów ani innych fast foodów! Zaczęłam regularnie jeść. Dokładnie to 3 posiłki dziennie i pomiędzy jakaś jedna przekąska np. flipsy bezsmakowe, czy owoc. Na obiad staram się jeść coś lekko strawnego np. ryż z warzywami czy zupę. Wczoraj zdarzyło mi się zjeść 4 pyzy ale po nich dużo się ruszałam i kolację zjadłam o godzinę później. Mam takie pytania... Zastanawiam się, czy popełniam jakieś błędy? Czy odrzucenie słodyczy i innych rzeczy w tak szybkim czasie w niczym mi nie zaszkodzi? Mam nie regularny okres więc boję się też że przez te odchudzanie mi zaniknie... Proszę o rady i z góry dziękuję.
Ale jeżeli ja chce schudnąć dosłownie ze 3 kg to wydaje mi się, że dietetyk jest niepotrzebny. Ważę 58 kg przy wzroście 165. Ogólnie na nic nie narzekam, ale brzuch i boczki strasznie mi urosły. Słyszalam, że boczki są spowodowane właśnie głównie nadmierną ilością cukru....
Jak nie będziesz przesadzała z dietą, to nie powinnaś mieć większych problemów z okresem, z resztą w twoim wieku nieregularny okres to jeszcze normalka. Zresztą, zdrowe jedzenie może tylko coś poprawić, obyś się nie głodziła. Uważaj tylko, żeby nie przesadzać z późnymi kolacjami. I na słodycze też uważaj - jak kiedyś się nimi opychałaś, to mogą się zdarzać chwile słabości i będziesz chciała nadrobić. Dwa ciastka czy mały batonik nie powinny ci zaszkodzić, a czasem pozwolą uniknąć załamania. Więc jak masz czasem ochotę na słodycz to dobrze mieć coś ze sobą, tylko wybierz co to ma być dużo wcześniej i bądź wtedy najedzona. A półki ze słodyczami unikaj w sklepie, zwłaszcza jak jesteś głodna. Poprawcie mnie dziewczyny, jeśli się mylę.
Dziękuję za wsparcie. To naprawdę dużo daje. Jeszcze nie wspomniałam o tym, że z moim okresem to jest dosyć poważny problem bo bez tabletek wywołujących okresu w ogóle nie dostaję. Ale też uważam, że najlepiej będzie jak się nie będę głodziła.
Jutro z rana moja mama będzie robiła pyszne pyzy kartacze... Jak uważacie mogłabym zjeść dwie na śniadanie lub obiad? To jeszcze zależy o której moja mama się z nimi wyrobi...Obiecuję, że po nich będę się dużo ruszała i jeździła rowerem ;]
A tak po za tym dzisiaj zjadłam malutki kawałeczek sękacza. Dosłownie 5 centymetrowy.. Takie sumie mnie naszło, że nie wiem czy następnym razem sobie pozwolę na coś takiego.
Aż taki dobry to on nie jest I się przyznam szczerze, że dosłownie ze 3 razy w życiu go próbowałam. A dziś zjadłam go tylko z tego powodu, że moja znajoma miała wesele i dała mi kawałeczek, gdy odwiedziłam ją w sklepie którym pracuje. Chciała mi wcisnąć tort ale się nie zgodziłam... Oczywiście na musa. Teraz jem obiado-kolacje,bo mama trochę leniuchowała... Zupa ogórkowa... Po niej koniec na dziś.
O czym opowiadać? o ogórkach ;d tak tak były pyszne... i przyznam się bez bicia, że tak brzuch mi bolał ze zjadłam jeszcze o 22 brzoskwinie i kilka śliwek...
Hmm tak szczerze to sama nie wiem jak to ocenić. Mama wyjeżdza za granicę za 2 dni więc nikt mi już nic pysznego nie ugotuje więc zjadłam na śniadanie 2 kartacze-o 11 mniej więcej...I potem na obiad jeszcze jedną. I tak mnie sumienie zadręczyło, że zaczęłam duuużo ćwiczyć. Na kolacje ok.19 zjadłam jogurt activia i 2 kanapki z pomidorem bez masła i niczego innego. I potem o 21 skusiłam się na banana i brzoskwinie. Może trochę przesadziłam, ale na pewno to nadrobię... I jeszcze zapomniałam wspomnieć :D Duuużo wody piłam!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum