Potrzebuje fachowej porady.zastosowalam diete 10 dniowa dzieki ktorej schudlam 5kg.osiagnelam pozadana wage ciala.dieta oparta byla na jedzeniu przez dwa dni takich samych produktow(kefir,twarog,jaja,mieso gotowane,warzywa)dziennie produkty dostarczaly ok.450-500kcal.teraz po zakonczeniu diety nadal jjem taka sama ilosc kalorii.jadam 5 posilkow,glownie bialko,warzywa swierze i gotowane,ryba na parze,jaja,kefir,owoce do dwoch dziennie.moje pytanie brzmi jak wyjsc z diety zeby nie przytyc?postanowilam ze kazdego tygodnia bede dodawac 100kcal.
od 06-16.06(450-500kcal)tak jadlam
planuje
od.22-29.06 - 550-600kcal
0d30-6.07 - 650-700kcal
od 7-13.07 - 750-800kcal
i tak co tydzien zwiekszajac.na jakim etapie powinnam sie zatrzymac i do ilu kalorii moge dojsc.jakie produkty spozywac i czy moge dodac chleb ciemny np.na sniadanie albo platki owsiane.cwicze conajmniej 3 razy w tygodniu brzuszki na urzadzeniu czasem jakies sklony a pozatym codzienne zajecia domowe.
i jeszcze jedno pytanie czy raz na 10 dni moge sobie pozwolic na odpoczynek od diety czyli zjesc normalnie.i nastepnego dnia trzymac sie zasad diety.
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 22:47
justa216 napisał/a:
postanowilam ze kazdego tygodnia bede dodawac 100kcal.
Czytałam, że tak się właśnie robi. A przestajesz dodawać gdy zauważysz, że waga rośnie i wtedy będziesz wiedziała ile Ci potrzeba. Ciemny chleb jak najbardziej! Płatki też ale nie błyskawiczne tylko zwykle bo są nie oczyszczone i z chudym mlekiem.
Kochana - raz na tydzień nawet możesz poszaleć bez wyrzutów sumienia! Tylko nie np pół tortu o 23:) Wszystko ale im wcześniej tym lepiej. Powodzenia!!!
Boje sie ze waga zacznie rosnac a tego bardzo nie chce.pisalam do pewnej pani dietetyk ale ona mi napisala ze na diecie 10 dniowej sie nie chudnie.ale ja schudlam nie tylko wagowo ale tez w obwodach i kazdy golym okiem to widzi.obliczylam swoje PPM i wyszlo mi 1316kcal.chcialabym dojsc do tej wartosci chociaz.mowie wam dieta byla latwiejsza niz to myslenie teraz"zeby tylko nie przytyc,zeby tylko nie przytyc".dobija mnie to!!!!wyslalam pytanie chyba do 5 dietetykow i zaden mi nie odpowiedzial.od soboty jjem 100kcal wiecej.ciezko sie przelamac bo jest we mnie ten strach boje sie ze powoli staje sie niewolnikiem diety.bardzo prosze o pomoc.
Pomogła: 3 razy Wiek: 32 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 1710 Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 18 Cze, 2008 11:21
Przestań o tym myśleć. Psychika ludzka jest piekielnym narzędziem i reaguje na takie myśli. Zamiast "żeby tylko nie przytyć..." myśl "nie przytyję bo jem mało". W wieku 23 chudnie się szybko i jesteś tego dowodem. Jedz co 3 godz małe posiłki, wieczorem białkowy i skup sie na czymś innym. Podobno ludzie silną wolą wychodzą z poważnych chorób! Wierzą w to i nie dopuszczają myśli że się nie uda! Popatrz jaki odniosłaś sukces, ciesz się tym i realizuj swój plan. Na pewno się uda!!!
Pomogła: 11 razy Wiek: 30 Dołączyła: 15 Mar 2007 Posty: 9249 Skąd: Jarocin
Wysłany: Sro 18 Cze, 2008 11:27
justa216, no ładnie poszłaś z tym spadkiem wagi....
Teraz czeka Cię stabilizacja czyli utrzymanie wagi
Musisz po malutku włączać różne produkty i sprawdzać jak Twój organizm na nie działa-więc Twoje założenia są dobre więc trzymam kciuki i pisz jak Ci idzie-będę Ci kibicowała
Kurcze no jestem ciekawa jak Ci stabilizacja pójdzie
justa216, trzymam kciuki bo na pewno Ci sie uda
podziwiam Cie bo ja chyba bym nie wyżyła przy 450-500kcal
i gratuluje takiego spadku wagi
chyba wychodzenie z diety jest najgorsze w tym wszystkim ale ja na razie o tym nie mysle bo jeszcze daleka droga przede mna
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum