Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 11:09 Dieta 1000 kcal...?
Tyle razy czytałam, że "dieta 1000 kcal to stanowczo za mało", że najmniejsza ilość kalorii jaką człowiek może przyjmować to 1200 kcal. Mówią też, że potem powraca efekt jojo, i że 'to jest ryzyko'.
To w końcu jak jest? Czy któraś z was próbowała na dłużej tą dietę? Odnosiłyście jakieś rezultaty?
Czekam na odpowiedzi, pozdrawiam
dieta 1000kcal moze byc stosowana jednak tylko pod okiem dietetyka poniewaz jest to dość graniczna dieta jesli chodzi o dostarczenie wszelkich skladnikow odzywczych i trzeba ja bardzo starannie skomponowac żeby te skladniki dostarczyc w odpowiednich ilosciach.
a w diecie komenhaskiej jada sie 500/600 kalorii dziennie i wiele osob uwaza ze to dobra dieta choc i dasc surowa dla lakomczoszkow gdyz nie u wsztrskich pojawia sie efekt jojo. jesli nie masz zadnych rewolucji zoladkowych czy problemow z sercem itp to czemu by nie spróbować? tylko oczywiscie madrze musisz wykorzystac te 1000 kalorii np nie zajadajac sie tylko zelkami przez caly dzien :) jak bedziesz to robila z glowa to raczej bedzie dobrze :)) 3mam kciuki za Ciebie :)
to ze jest taka dieta jak kopenhaska nie oznacza ze jest zdrowa i korzystna. Po drugie efekt jojo dotyka wiekszosc stosujacych ją. Po trzecie to co ze sie chudnie po 4 kg w tydzien jesli polowa z tego to nie jest tłuszcz tylko białko z mięsni i organow co jest juz wyniszczeniem.
Tyle razy czytałam, że "dieta 1000 kcal to stanowczo za mało"
Nie chcę podważać niczyich kompetencji ale moim zdaniem to wcale nie jest za mało... ja się czuję świetnie na tej diecie... mimo, że 1000 kcal dziennie nie jadam, tylko jeszcze mniej...
Natika ja w ciągu niecałego tygodnia schudłam 1kg, a wcale się nie głoduję! i dodatkowo jeżdżę na rowerku co drugi dzień przed posiłkiem zawsze piję szklankę wody mineralnej (niegazowanej oczywiście). Nie jem słodyczy, ani nic smażonego. Ostatni posiłek o 18, lub o 19. Pozdrawiam
Hej :) Mam pytanko co do diety 1000 kcal. W rozplanowaniu jest podwieczorek - 100 kcal <przeważnie> i mam takie pytanie, bo ja poprostu nie moge wytrzymać bez słodyczy. Oczywiście podejmowałam próby itp, ale po np. 2 tyg. zjadłam całą tabliczke. Uznałam, że to nie ma sensu. Zmierzam do tego czy w ramach tego podwieczorka moge sobie codziennie dzióbnąć np. jedno małe ptasie mleczko czy toffifi <mają jakieś 50 kcal> ??? z Góry dzięki za odp!!
ja też uwielbiam słodycze i ciężko mi bez nich :( ale teraz po 6 dniach diety miałabym wyrzuty sumienia jedząc coś słodkiego :) nie po to się męczę, żeby się poddawać... głowa do góry
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum