Pomogła: 1 raz Wiek: 19 Dołączyła: 01 Sie 2008 Posty: 144
Wysłany: Sro 29 Paź, 2008 14:48 oszukać wzrok, czyli jak zwalczyć "głód psychiczny"
No właśnie...
Głód głodem, ale nie oszukujmy się: często jemy bez opamiętania i nie ma to nic wspólnego z zaspokojeniem ssania w żołądku. Widząc pyszne jedzenie nie jesteśmy w stanie opanować się... I tu się nasuwa moje pytanie:
Czy ktoś z Was wie, w jaki sposób można postawić barierę i powiedzieć "NIE" nadprogramowym kaloriom? XD Czy komuś się to udało?
Jeśli tak, to czekam na odpowiedź. A właściwie... chyba wszyscy czekamy, bo jestem pewna, że wielu z Was zaciekawi ten temat.
dla uniknięcia pokus robię tak:
omijam i to szerokim łukiem sklepy które tylko maja same pokusy( np.ciastkarnie)
robię liste zakupów i zawsze biorę mniej więcej odliczoną kwotę ze sobą(chroni przed kupnem czegoś czego potem będę żałowała, że zjadłam)
nie wchodzę w ogóle miedzy półki ze słodyczami(czego oko nie widzi, żołądek nie będzie chciał)
nie kupisz słodkiego, nie bedzie w domu kusić więc nie zjesz czegos czego nie ma
A czasami w marketach są specjalne kasy bez słodyczy i i ja z nich czasem korzystam, mało to jeszcze popularne ale się zdarza
ciężko oszukać głodek-ciągle mam napady ale...po1-staram się nie dopuścić do wielkiego głodu,po2 picie wody bardzo pomaga gdy do następnego posiłku zostało pół godziny a ja już bym sobie pojadła,po3 nie można się nudzić bo wtedy myśli się O JEDZENIU
A CUKIERNI JAKOś NIE WIDZę
mam swoje słodycze wliczone w diete i już
No tak, ja już sie nauczyłam walczyć z chętką kupienia batonika przy kasach w supermarketach, nauczyłam się nie zachodzić do cukierni (tu "pomogła" mi moja córeczka, ponieważ WSZYSTKIE cukiernie w moim mieście są tak ułożone, ze wchodzi się do nich po przynajmniej dwóch schodkach, a jak idę z wózkiem z małym dzieckiem to mam bardzo utrudnione wejście). Jednak czasami padam i zjadam. Kilka dni temu mój mąż miał urodziny. Nie chciał kupić ciast to upiekłam murzynka (dodałam mniej cukru, ale i tak bomba), jak się okazało mąż kupił torta i jakieś ciasto z masą o smaku capuccino i jakby tego było mało to teściowa przyniosła dwa ciasta. Na stole mało co było widać "normalne" jedzenie tylko ciasta. Nie mogłam wyjsć z urodzin męża no i zjadłam - dwa kawałki cista capuccino, dwa kawałki tortu, dwa kawałki jednego z budyniem co teściowa przyniosła i chyba ze 4 kawałki murzynka.
Normalnie myślałam, ze mi się udało a tu guzik z pętelką ... wszystko zaczyanm od początku.
Kaszubka, zaszalałaś z tym jedzonkiem nie ma co. Tyle ciachaaaaaaaaa. W sumie ja wczoraj lepsza nie byłam bo ciacho u mnie przeplatało się z frytami ale dzisiaj ostry reżim
ta ja wczoraj w przyplywie scisku slodyczowego jak mnie nie bralo ponad miesiac to wciaglem petitki maslane paczke czekolade tabliczke batonika oraz ze 5 wielgasnych kopiatych lyzek nutelli to sie wszystko znalazlo za oliwa w szafce cala noc umieralem sie przyznaje ze przegialem....mam nadzieje ze rekordowy moj wynik nie byl wsrod wszystkich tu
Pomogła: 7 razy Dołączyła: 20 Wrz 2008 Posty: 5166
Wysłany: Pią 05 Gru, 2008 22:38
SZPINAK, ojojoj widziałam ,szybciej Anusiak Cie wykryła ale dobrze że umierałeś i tez mozesz sie zrównac w objadaniu słodyczami z co nie którymi forumowiczkami
Matko kochana ciekawe kiedy mnie to weźmie Bo jak widze Wasze grzechy to w ślad za Wami pędzę jak nic oby jak najpóźniej Kaszubka, nutella to jest mój kochany przysmak jak zaczynam to nie ma bata że cały słoiczek jest natychmiast mój
Na szczęście narazie słodyczy nie tykam ale jak długo
Hej dziewczynki -mysle ,ze nie konkretnego "przepisu" na niejedzenie slodyczy . Zalezy to tylko i wylacznie od nas . Ja osobiscie walcze jak moge z tym "nalogiem"-musze przyznac ,ze jednak zdarzaja sie wpadki. Probowalam juz nawet wprowadzic sobie jakis dzie w miesiacu i dac upust zarlocznosci ,ale efekt byl rozny. Czasem rzeczywiscie starczalo mi to do nastepnego m-ca ,ale czesto byl to poczatek ...poczatku. Wszystko tkwi w naszych mozgach ,ba .....ale jak to zwalczyc.
Totez od czasu do czsu urzadzam sobie uczte "Baltazara" i wsuwam slodycze w miare przeyzwoicie . Poki co udaje sie ,ale jak dlugo
mnie też to zastanawia bardzo. Wolę nie dawać upustu swej zarłoczności, bo kiedyś jak byłam po diecie i dałam upust to pozwalałam sobie coraz częściej, coraz częściej aż przestałam się mieścić w ubrania.
Był czas, ze zapisałam się do KKG i chudłam, a przede wszystkim ćwiczyłam, bez wielkiej diety. Niestety przeprowadziłam się do miasta oddalonego o prawie 40 km od tego miejsca i niestety przestałam dojeżdżać.
Nie chcę sie tu zapisywac na zadne ćwiczenia, bo to nie jest nic trudnego machać rękaoma i nogami, ale trzeba to robić z głową, żeby wiedzieć jak machnać żeby odpowiednio zadziałało.
Cześć wszystkim zjadaczom nadmiernej ilości słodyczy
na mojej szafie wisi sukienka(rozmiar 40) kupiona przy wadze 78kg już wiem że sie w nią zmieszczę na Sylwestra!!!
jak mam ochotę na tyle słodyczy to "widzę sukienkę-roz. 40" i jeszcze na dodatek moją starą wagę óSEMKE PRZED ZEREM /brrrr/ i już nie mam problemu ze słodyczami i moim ulubionym majonezem
Najważniejsza jest wizualizacja-naprawdę pomaga
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum