Wiek: 20 Dołączyła: 19 Sie 2008 Posty: 678 Skąd: poznań
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008 12:46
ina44 napisał/a:
Ruby życzę coby się mamcia przekonała
Przekonuje się powoli, tylko "taki drogi dywan to będziesz o niego bardzo musiała dbać, a pewnie i tak niedługo będzie brzydki i zaplamiony". Wcale nie!
Hm, ja na dywan czekałam 4 lata.
Wcześniej na to nie wpadłam, bo mi bez pasowało. I w międzyczasie miałam 2 razy malowane ściany, wymieniane meble i parkiety, i teraz jak wszystko pasuje i jest fajnie to biorę się za detale takie jak dywan właśnie.
Jeszcze obicie do tapczanu muszę wymienić, bo ono (jak tapczan z resztą, ale go uwielbiam, bo jest cudnie wygodny) jest chyba starsze ode mnie. Albo w moim wieku. Jest od kiedy sięgam pamięcią.
tomsa napisał/a:
ale mam nadzieje , ze niedlugo sie te rogaliki skoncza
Jeszcze tylko dziś i koniec. Dziś najgorszy dzień rogalikowania, bo dziś sam święty Marcin. Dla poznaniaków dzień rogalikowego obżarstwa.
Póki co zjadłam:
Śniadanie: granola z jogurtem naturalnym
II śniadanie: kawa, pół rogalika
I właśnie zjadłam obiadek: sałatka wegetariańska... z sosem tysiąca wysp.
Pewnie dziś jeszcze dojdzie rogalik.
I parada na świętego Marcina będzie, od dziecka jeżdżę i zawsze robi na mnie wrażenie.
_________________ Bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...
Ruby, witaj, powodzenia w odchudzanku, całkiem nieźle Ci idzie dietka, rogaliki myślę że niedługo się skończą , a co do reszty, to w miarę ok, tylko radzę ograniczyć jajka, za dużo cholesterolu... :)
Wiek: 20 Dołączyła: 19 Sie 2008 Posty: 678 Skąd: poznań
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008 22:26
alllga napisał/a:
tylko radzę ograniczyć jajka, za dużo cholesterolu... :)
Ja właśnie z nich białko czerpię.
becia napisał/a:
i te przepyszne rogaliki, marcinki
mila92 napisał/a:
te rogaliki to pewnie palce lizać
Oj tak... Uwielbiam je.
Do tego doszła Activia do picia, 2/3 kanapki z kurczakiem, kiełbaska mała.
I kilka tic-taców pomarańczowych.
Spędziłam dziś niesamowite chwile z wspaniałymi koleżankami.
Niestety, one będą miały gorzej niż ja, bo na nich rodzice się nieco zezłościli za godzinę powrotu, a moi... Się zdziwili, że tak wcześnie i że mnie nie widzieli na miejscu (bo byli jak się cofnęłam tramwajem po koleżankę).
Ale T.Love grało świetnie, tylko gardziełko mnie boli.
Trzymam kciuki za dziewczyny moje, muszą z tego wyjść całe i zdrowe.
_________________ Bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...
kochaniutka:
jajo kurze składa się średnio w 74,8% z wody, 12,6% z białka, 10,0% z tłuszczu
daj spokój jajkom, znajdziesz mnóstwo białka w innych produktach, zapewniam Cie ;)
Dobrymi źródłami białek są: mięso, jaja, orzechy, zboża, rośliny strączkowe oraz nabiał, jak mleko czy ser (na przykład parmezan zawiera aż ok. 40% białka).
Wiek: 20 Dołączyła: 19 Sie 2008 Posty: 678 Skąd: poznań
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008 22:51
Mhm, tylko dopiero teraz pojechałam na zakupy i kupiłam sobie inne dobre białka, i będę urozmaicać.
Jutro rano chcę sobie upiec niby chlebek wg. przepisu Sylwii Krakus, który dziś podała.
_________________ Bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...
Wiek: 20 Dołączyła: 19 Sie 2008 Posty: 678 Skąd: poznań
Wysłany: Sro 12 Lis, 2008 19:35
shashua napisał/a:
bo to jakieś niekonsekwentne jest
No, tak też mnie to trochę głowi, ale i tak muszę sobie co nieco to urozmaicić.
tomsa napisał/a:
mozna spokojnie 4 razy w tygodniu zjesc
Miło wiedzieć.
Gardełko lepiej, już tylko trochę pobolewa, ale przeżyję.
Środa, normalnie ulubiony dzień tygodnia szkolnego. Kombo chemia/geografia/fizyka/biologia. Nic tylko się cieszyć. Na szczęście nauczyciele mnie pomijali (no, poza tym że pan od fizy mi kazał zadanie przeczytać, ale to nic strasznego ;)). I dostałam 4 z biologii, jestem z siebie dumna jak paw. Zwłaszcza, że do tego dochodzi jeszcze ta świadomość, że z moich ponad 90 kg jest już 86.
Z resztą jutro też ładne lekcje - chemia, biologia, fizyka, matma i... wok.
Poza tym dziś (zmobilizowana czytając wasze blogi) na dobre zaczynam a6w.
Ale mnie będą mnie moje leniwe mięśnie boleć, już po pierwszym dniu.
<z ostatniej chwili: w trakcie pisania sprawdziłam jak tam moje ciasto, piecze się i póki co dobrze nawet jest.>
Ok, już nie zanudzam. Rozpiska:
Śniadanko: sałatka feta z pomidorem i bazylią, 2 kromki Wasy, herbatka wyszczuplająca.
II śniadanie: kawa, maleńki rogaliczek z białym serem (naprawdę malutki)
Obiad: 3/4 chochli rosołu z łyżką makaronu, 2 morlinki dla dzieci
Kolacja: pół miseczki sałatki tabbouleh, acz przepis improwizowany (tzn. kuskus, kurczaczek, warzywka), herbatka
W międzyczasie w szkole kawa.
Ojoj, jeszcze dwie fizy w tym tygodniu.
Ok, idę się uczyć i ćwiczonka robić ,oraz oczywiście ciasta doglądać.
Czadu!
Dopisane:
Ina, czyli jak nie łączę to wszystko ok? Miło wiedzieć, bo ostatnio ani chleba ani masła nie jem w ogóle.
Oj, ciasto zaczyna mi ładnie pachnieć tutaj!
_________________ Bo w życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum