Żeby nie chciało się słodyczy!!!
Na początek
Zapiekane klopsiki szpinakowe
4 osoby, czas ok. 50 min.
600g liści szpinaku, może być mrożony
250 chudego twarogu
2 jajka
60g mąki (lub bułki odciśniętej w mleku)
pieprz, sól, gałk amuszkatołowa
80g gorgonzoli (lub innego pleśniowego/zwykłego)
70ml chudego mleka
woda mineralna
40g parmezanu
Liście szpinaku gotować 5 min w 1\4 l. wody, odsączyć. W dużym garnku zagotować osoloną wodę. Szpinak pokroić, wymieszać z twarogiem, jajami, i mąką, przyprawić. Używając 2 yżek, formować klopsiki i wrzucać na gorącą wodę. Wyjąc, kiedy zaczną wypływać na powierzchnię. Rozpuścić w garnku ser, dodać mleko i odrobinę wody. Klopsiki wyjąć delikatnie, włożyć do żaroodpornego naczynia, polać sosem, startym parmezanem, wstawić na krótko do piekarnika aż stopi się ser.
Pomogła: 6 razy Wiek: 36 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 2738 Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 04 Cze, 2008 15:44
Hehe to miło mi!!! Ja szpinak uwielbiam maniakalnie!!!Myślę żeby coś poszerzyć temat tego indeksu glikemicznego bo wiele osób, ja też kiedyś uważało, że podstawa to ilość kalorii, potem jak nie chudły to się zrażały. No i tak sobie dumam...
Myślę żeby coś poszerzyć temat tego indeksu glikemicznego bo wiele osób, ja też kiedyś uważało, że podstawa to ilość kalorii, potem jak nie chudły to się zrażały. No i tak sobie dumam...
Gufinko koniecznie! Też słyszałam (chyba dieta Montignaca) o tej dietce i o dobrych rezultatach. Uwielbiam szpinak w każdej postaci. Nawet taki zwykły duszony z masłem i czosneczkiem. Kiedyś jadłam pyszne canneloni wypchane masą szpinakowo-serową. Mniammmmmmmm
Anja niektórym został uraz z dzieciństwa. Jakiemuś naukowcowi popierniczyły się przecinki i wyszło że szpinak ma dużo żelaza, więc w przedszkolach panie kucharki wmuszały w dzieci zieloną brejkę. Kiedy zjadłam szpinaczek z czosneczkiem zrobiony przez moją mamę, to się w nim zakochałam
_________________ I etap rozpoczęty!
Ostatnio zmieniony przez Luśka Sro 04 Cze, 2008 15:52, w całości zmieniany 1 raz
Pomogła: 6 razy Wiek: 36 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 2738 Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 04 Cze, 2008 16:21
No to dalej...
Łosoś ze szpinakiem porcja 290kcal 4 osoby, 30 min.
rozmaryn, 2 liście laurowe, 1\2 pęczka tymianku, jałowiec, gorczyca
400g filetu z łososia
100g szpinaku (może być mrożony)
50ml bulionu warzywnego lub rybnego
łyżka oleju lub oliwek
150g gęstej śmietany
2 szalotki
sól, pieprz, cytryna, czerwony pieprz
Łososia ugotować z przyprawami na parze ok. 10 min. Szpinak posiekać. ulion zagotuj, dodaj szpinak i podduś. Dodaj olej, zmiksuj.Szpinak wymieszaj ze śmietaną, dodaj pokrojone szalotki, dopraw.Rybę pokrój na kawałki, razem z kremem szpinakowym wyłóż na talerze, skrop sokiem z cytryny.
Smacznego
Im mniejszy tym mniejsze napady głodu na slodycze!!!
Spożywanie żywności o niskim indeksie glikemicznym wywołuje wolniejszy wzrost, a następnie spadek poziomu cukru we krwi i co za tym idzie niewielki wyrzut insuliny przez trzustkę do krwi. Liczne badania udowodniły również, że pokarmy o niskim indeksie glikemicznym zaspokajają głód dłużej i skuteczniej zmniejszają późniejsze łaknienie. Produkty takie nie powodują szybkiego przyrostu masy ciała. Powolny przyrost cukru we krwi i długotrwałe utrzymywanie się na optymalnym poziomie spowoduje, że nie narasta odczucie sztucznego głodu. Przewlekłe jedzenie produktów żywnościowych o wysokim IG powoduje tzw. hyperinsulinizm (nadmierne wydzielanie insuliny przez trzustkę), co w konsekwencji prowadzi do zachorowania na cukrzycę II stopnia.
Nadmiar wydzielanego tego hormonu powoduje, że komórki ciała bardzo szybko wchłaniają cukier, obniżając tym samym jego poziom we krwi. Po pewnym czasie, cukru jest we krwi wręcz za mało. Powstaje głód na łatwo przyswajalne węglowodany. Człowiek sięga po kolejne łakocie, a organizm wytwarza coraz większe porcje insuliny. W wyniku tegopojawia się zjawisko hipoglikemii - spadek stężenia cukru w krwi. Epizody hiperglikemii i hipoglikemii pojawiają się naprzemiennie, czyli napady wilczego głodu zaspakajane coraz większymi porcjami pożywienia.
Ło matko ile banany mają punktów Nie no muszę jak najszybciej z nich zrezygnować ziemniaki i marchew zresztą też słabo wypadają.
Gufinko dziękuję Ci za tą listę, może jak się zastosuje do tabeli glikemicznej, to nie będę marzyć o słodyczach Wygląda na to, że jedząc słodycze wpadamy w błędne koło
Pomogła: 6 razy Wiek: 36 Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 2738 Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 04 Cze, 2008 17:11
Lusia Jak mi podasz maila to Ci wyślę cały artykuł z tabelą bo nie chcę tu przeginać.
Przerobiłam masę diet, ale zawsze uważałam, że tylko takie polegające na zmianie stylu życia a nie katowaniu się np. 14 dni(potem jojo) mają sens. Proglem polegał natym, że kocham jeść, uwielbiam słodycze, na stres reaguje jedzeniem i nie mam silnej woli. Fajna kombinacja, co? Zaczęłam szukać pomysłu na ograniczenie apetytu na slodycze na początek i tak mi wpadł ten indeks w oczy Bo nie tylko kalorie są istotne. To dlatego nie można myśleć że jak pączek ma 300 kcal a filet + surówka tyle samo to ja sobie zapodam pączka na obiad i na to samo wyjdzie, niestety
No ale ja się cały czas uczę i mam nadzieję, że przyniesie to jakieś efekty mojemy sponiewieranemu ciału i obolałej duszy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum