Sprawdzałam w programie jakimś i faktycznie, najniższa dopuszczalna waga to 47.4. Więc chyba nie ma sensu. To powiedzmy, że waga, którą chciałam osiągnąć, to 48. Możliwe, że wtedy patrzyłam na inny wzrost. Dlatego mi wyszło 46 z czymś.
Dzisiaj na śniadanie zjadłam kromkę chleba z masłem i kawałek śledzia (na długość to jakieś 7cm). Do tego rzodkiewkę (chyba 5 sztuk) i szklankę herbaty pu-erh. O 13 zjadłam obiad, bo był dosyć wcześnie. Żeby później nie rzucić się na nic słodkiego, zjadłam ryż (3 łyżki) z kawałkami owoców (2 kiwi, 2 brzoskwinie i 5 truskawek). Wiem, że na razie to jest nic wielkiego, ale bardzo długo miałam przerwę od diety i nie chcę paść po 3 dniach. Jeszcze dzisiaj godzinka Pilatesu.
Hmmmmm... Myślę, że dzisiaj nie było źle. Miałam chwile słabości, ale je pokonałam zanim zrobiłam coś złego:D Na śniadanie zjadłam jajko z kromką chleba i herbata pu-erh, II śniadanie- jogurt ze śliwkami, do tego jeszcze wkroiłam 1/3 banana, na obiad pół fileta z ryby i pomidor, a teraz jem kolację- jogurt z płatkami i do tego otręby pszenne. Po drodze jeszcze były 2 porcje (po szklance) mleka z muesli. O 21 będzie godzinka Pilates. Właśnie się uczyłam ang. (do którego jeszcze dzisiaj wracam) by się na perfect nauczyć 2 rozdziałów (w każdym po 4 tematy). Ze 2 godziny sprzątałam i byłam na zakupach i załatwiłam sobie konto bankowe. Więc dzisiejszy dzień uważam za udany:)
No, dzisiaj niezbyt. Nieładnie. Ale cóż, wysżło tak: 2 kanapki z ciemnego pieczywa, sera fromage i pomidor, obiad- mały talerz zupy owocowej, jogurt ze zbożami, filet z ryby, szklanka zupy owocowej, 2 duże łyżki lodów , trochę jakichś chrupków orzechowych . Jeszcze pare truskawek. Nieładnie, nieładnie! Ale rano jak nic przed tym nie jadłam, to poćwiczyłam pół godziny, intensywne rozciąganie i trochę chodziłam po mieście min. Jutro MUSI być LEPIEJ! MUSI!!!
Noo... trochę zaniedbuję to forum... Przepraszam Was. Teraz mnie też przez tydzień nie będzie. Wyjeżdżam. Do babci i dziadka, więc mam nadzieję, że nie będą mi "dogadzać", jak to Oni mają w zwyczaju:P No, ale powiem Wam o moich dwóch odkryciach. Mianowicie, oczywiście to już jest pewnie przez Was od dawna stosowane, a mianowicie Activia. Powiem tak, jestem po 2 dniu i jest rewelacyjna. Serio się lekko na duszy robi:D Drugie moje odkrycie to http://www.domzdrowia.pl/...odchudzania.pdf
Przeglądałam to, muszę przyznać, że ciekawie się zapowiada. Podczas tego tygodnia będę trochę się uczyła, czytała lektury i ten poradnik, ćwiczyła i oczywiście spędzała czas z dziadkami:D Muszę jak najlepiej ten czas wykorzystać. Dobrze mi zrobi izolacja od komputera, tzn. internetu. Siedzę ostatnio bardzo dużo. Laptopa zabieram, ze względu na wiele artykułów, muzykę i możliwość odtworzenia programów z geografii. Z dietą myślę, że nie jest najgorzej. Zaczęłam jeść bardzo dużo jogurtów, ale słodyczy prawie wcale. Płatki z mlekiem też dużo, muesli, ale najbardziej się cieszę z tych słodyczy. Przecież to była moja zmora w roku szkolnym. Teraz raz na 5 dni kostka gorzkiej czekolady... Nic więcej. Tylko te płatki...
Witam ponownie:D Powiem tak. Świeże powietrze sprzyja mózgowi. I powiem więcej. Spróbowałam Activię. Jestem bardzo zadowolona. Tak samo próbowałam skakankę. Rewelacja. Nie pomyślcie sobie coś, ale noce były straszne. U moich dziadków je się bardzo wcześnie. Oni śniadanie jedzą o 6:30. Ja wstawałam jakoś wcześniej niż w domu i jadłam o 9:00. Obiad na 12;) Kolację o 18. No i jak się siedzi, nic nie robi, ogląda TV, pobawi z psem, wyjdzie już żeby tylko przejść się do najdalszego sklepu 3 razy dziennie, to i tak energia nie ma gdzie odpływać. Nie mogłam spać do 2 w nocy. Jeszcze dużo myślałam. I niby jest, że nie je się mniej jak 4 godziny przed snem. Ja nie jadłam 8. To było złe. No i co jeszcze powiem. Przyznam Wam szczerze, że trochę mi się smutno zrobiło. Bo za dnia jakoś nie jadłam wiele, wieczorem zupełnie mi się nie chciało. Ale chodzi o to, że jak nie jadłam tak dużo i ogólnie, to nie miło jest usłyszeć, że się "poprawiłam". A to oznacza, że się "zaokrągliłam". Tutaj ciągle jedz więcej, nic nie przytyjesz. A ostatniego dnia coś takiego. Nie wiem czy to prawda. Ale wiadomo, w/g nich osoba gruba nie jest fajna, ale musi być zaokrąglona. Inaczej nie wygląda też dobrze. No wczoraj cały dzień mi minął poza domem. Rano pobiegłam bez śniadania do sklepu. Chodziłam ze 3 godziny. Wróciłam zjadłam Fitellę z miętą i czekoladą (PYCHA!) z jogurtem naturalnym. Trochę mi jeszcze jogurtu zostało, więc dodałam kawy i trochę cukru. Potem pojechaliśmy z bratem i przyjaciółką (wspólną) na piknik. Tam kawałek jej ciasta, mojej babci i to chyba na tyle. Nic więcej nie pamiętam. Później (o 21 wróciliśmy do niej) przyjaciółka poczęstowała nas bułkami i warzywami. Zjadłam chyba 1 bułkę (przekrojoną, czyli 2 połówki) i warzywa: marchewki, ogórki, pomidory, rzodkiewki... No i koniec. Dzisiaj też tak niestety podjadałam. Nie jem ostatnio dużo, ale codzień coś słodkiego. Tego wieczoru biegałam. Z 7 km. Długo mi to wyszło, ale trudno, dziś pierwszy raz od roku. 10 min więcej niż w zeszłym roku. Później pobiegłam pod prysznic. Puściłam zimną wodę. To było idealne! Niczego tak nie potrzebowałam. To było obłędne. Byłam cała mokra i nagle pod zimną wodę... No i jakimiś kremami z Avonu się wysmarowałam, zjadłam 2 kanapki (z samym masłem) i 2 szkanki mleka... Żałuję tej kolacji, ale trudno już....
Pomogła: 13 razy Wiek: 33 Dołączyła: 15 Mar 2007 Posty: 15365 Skąd: rodem z piekła;)
Wysłany: Sro 15 Lip, 2009 11:20
Katarynka, ech no nie za miłe to jest,jak Ty się starasz a ktoś Ci tak dowali,że okrąglutka czy coś tam.Najważniejsze jest to,żeby się nie poddawać Trzymam kciuki za Twoją dietkę
Rozmawiałam o tym z moją mamą. Powiedziała, że dla dziadka osoba trochę grubsza, oznacza, że jest "zdrowa". Wiadomo, inne poglądy. Teraz to wszystko się bardzo zmieniło, wszystkie kanony i ideały.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum